(05-03-2026, 12:05)Kefas9494 napisał(a): A co do elastyczności taktycznej, to według mnie nie zauważasz jednego. Łatwiej jest ustawić zespół reaktywnie, w obronie i po prostu przerywać akcje.
Tak? To powiedz to Nielsowi w kontekście meczów z Genk czy Crveną....
Traktujesz wymienność pozycji jako elastyczność taktyczną - trochę słusznie, trochę upraszczając. Te różne modele organizacji gry w ataku pozycyjnym nic nie dawały, bo Górnik reagował. Wyżej wchodzący obrońcy typu Mońka albo Pereira na "10" zupełnie nie wprowadzały w ich szeregach zamieszania. Dlatego nie uważam tego za poprawną elastyczność reakcji naszego sztabu i piłkarzy.
Takie mecze przepychaliśmy prostymi metodami, jeszcze całkiem niedawno. Wczoraj się wylosowała płyta z nadmierną pewnością siebie i uporem aż do bólu, mimo nieskuteczności. I znów naiwne granie "swojego".
Mam nadzieję, że na najbliższe 4 mecze wróci Lech pragmatyczny - taki powinien być efekt tego lodowatego prysznica. Bo już przekonanie o samozajebistości tutaj weszło - u piłkarzy, a sztab nie pomógł.
E: Mosina - oddać piłkę to nie jest żaden wstyd. Przecież nie usiedli by na niej, a założyć pressing nikt nie zabrania. Dodatkowo, zmiany nic nie wniosły, bo de facto były robione 1:1, zamiast zmienić ustawienie. Owszem Ismaheel trochę był odmianą i chyba tę koncepcję rozciągnięcia bym zrozumiał najbardziej, zamiast wyłączonego Aliego, ale Ismaheel nie jest wulkanem dobrych i kreatywnych pomysłów, więc kręcił się bez sensu. Po raz kolejny nie rozumiem też wpuszczenia Walemarka, który niestety powinien się ogrywać z rezerwami - bo to jest niesamowity zjazd piłkarza..
Kompletnie nie zgadzam się z tym, że wczoraj jakoś innowacyjnie podeszliśmy, bo obrońcy wychodzili wyżej a Mrozek wchodził pomiędzy Kozubala i Mońke czy Skrzypę. Powiem więcej - to był absurdalny pomysł, co było widać przy bodajże 4tego typu próbie, kiedy to Mońka leciał do przodu, ale nie miał komu podać, bo Górnik odcinał mu wszystkie linie podania - to było kuriozalnie czytelne dla ich SP.

