31-01-2026, 23:49
deja vu z inauguracji ligi latem z Cracovią, tylko wtedy było cieplej 
pierwsze 3 minuty każdej z połów, pozwalamy na wszystko, przestrzenie, brak doskoku, bramki padały po drugich szansach bramkowych w tak krókim czasie. To z czym sobie już wyglądało że poradziliśmy, powróciło jak koszmar z najgorszych snów.
dopatrywanie się z Palma siedzie na ławie żeby obniżyć cenę uważam za spore odklejenie, jego zmiennik Leo zagrał super 60 minut a za 3 dni znowu gramy.
Juniorskie błędy nie tylko Skrzypy, ale Gurgula. Joela, samobój Milica wrzucam do pecha, są niesłychane bo ciągle takie same - wolno, do przeciwnika, albo wrzucanie na konia Kozubala, itd - no po prostu przekrój błędów z jesieni.
Naprawdę przekozacko Ali (rozumiem że kontuzja kostki?), już wspomniany Leo, Rodrigues się rozkręcił - szkoda że nie podniósł głowy po rajdzie bo m.in. Jagiełło był 5 m przed bramką bez krycia. Ta sytuacja, plus setka Ishaka, plus główka Kozubala - to 3 akcje na murowane bramki i wynik 4:3.
No i Kapitanowi chyba było za zimno bo najpierw machał łapami - czego nie cierpię, a jak dostał wystawkę - to zawalił. Jak mógł pchnąć piłkę do super kontry - nie udało się, itd, itp.
mówiłem, Lechia strzela dużo bramek. nie wyciągamy wniosków...Kurs na mecz się nie mylił

pierwsze 3 minuty każdej z połów, pozwalamy na wszystko, przestrzenie, brak doskoku, bramki padały po drugich szansach bramkowych w tak krókim czasie. To z czym sobie już wyglądało że poradziliśmy, powróciło jak koszmar z najgorszych snów.
dopatrywanie się z Palma siedzie na ławie żeby obniżyć cenę uważam za spore odklejenie, jego zmiennik Leo zagrał super 60 minut a za 3 dni znowu gramy.
Juniorskie błędy nie tylko Skrzypy, ale Gurgula. Joela, samobój Milica wrzucam do pecha, są niesłychane bo ciągle takie same - wolno, do przeciwnika, albo wrzucanie na konia Kozubala, itd - no po prostu przekrój błędów z jesieni.
Naprawdę przekozacko Ali (rozumiem że kontuzja kostki?), już wspomniany Leo, Rodrigues się rozkręcił - szkoda że nie podniósł głowy po rajdzie bo m.in. Jagiełło był 5 m przed bramką bez krycia. Ta sytuacja, plus setka Ishaka, plus główka Kozubala - to 3 akcje na murowane bramki i wynik 4:3.
No i Kapitanowi chyba było za zimno bo najpierw machał łapami - czego nie cierpię, a jak dostał wystawkę - to zawalił. Jak mógł pchnąć piłkę do super kontry - nie udało się, itd, itp.
mówiłem, Lechia strzela dużo bramek. nie wyciągamy wniosków...Kurs na mecz się nie mylił
