Tak na chłodno. Jesteśmy w środku trwającego od połowy lutego maratonu i taki mecz po prostu musiał się zdarzyć. Chyba nikt nie sądził, że do 22 marca wygramy wszystko grając co trzy dni. Liczyłem, że ten gorszy mecz przyjdzie później, może z Szachtarem, w najgorszym razie z Widzewem. Niestety zdarzył się wczoraj, w najgorszych możliwych rozgrywkach, w których nie ma rewanżu, ani nie da się tego odrobić punktowo tak jak w lidze.
Jedyne co irytuje to to, że sami sobie nie pomogliśmy wystawiając do karnego zawodnika, który bramki strzela rzadko i który być może nawet nigdy w seniorskiej karierze nie podchodził do jedenastki.
Jedyne co irytuje to to, że sami sobie nie pomogliśmy wystawiając do karnego zawodnika, który bramki strzela rzadko i który być może nawet nigdy w seniorskiej karierze nie podchodził do jedenastki.
