Jeśli jesteś w dołku i potrzebujesz wędki, Lech ci zawsze pomoże.
Już się "nie mogę doczekać" meczów z Legią i z Zagłębiem które zagra jak Górnik i Widzew...
Skrzypczak przy pierwszej bramce jak z Górnikiem, zawsze pozwolił się przeciwnikowi bez problemu ustawić i odegrać. Przy drugiej też nieszczęśliwe odbicie prosto na lutę pod poprzeczkę.
Znowu zamieszany w obie bramki, znowu przynosi sobie i nam pecha. Znowu brak zdecydowania. Znowu złe ustawianie się. Znowu momenty gdzie kompletnie się "zawiesza" (np po starciu Oumy z Leragerem(?) w środku pola, ok 65 minuty gdzie sędzia puścił grę, a Skrzypa sobie stanął 5 metrów od najbliższego napastnika, i ten dostał piłkę gdzie mógł strzelać albo podawać, na szczęście spartolił).
Płacz i zgrzytanie zębów.
Świetny Mońka czyści częściowo te błędy, ale nie może być wszędzie. Mońka to jak niebo z ziemia w zestawieniu ze Skrzypczakiem. Pewny siebie, zdecydowany w działaniu, podejmujący dobre decyzje, dobrze ustawiony.
Mecz do bramki na 2:1 wyglądał całkiem nieźle z naszej strony. Ale jak drużyna Vukovicia zaczęła murować, po osiągnięciu swojego celu, to była powtórka z Górnika - niekończące się wymiany piłek z przodu bez tworzenia większego zagrożenia. Brak strzałów z daleka żeby wymusić wyjście blokujących nie pomagał.
Zmiany z przodu nie poprawiły jakości prawie w ogóle. Gorzej - prawie przestaliśmy sobie tworzyć sytuacje.
Bardzo się zawiodłem na Alim, któremu się (już drugi mecz z rzędu) chyba załączył gen "zagram zawsze trudną piłkę albo pokiwam", co w wielu momentach powodowało stratę piłki albo przerwanie dobrej akcji.
Ishak słabo, ale o nim wiemy że jest pod formą. Walemark wg mnie (znowu) nic nie wniósł.
Po wejściu Pereiry przeszliśmy (znowu jak z Górnikiem) na taktykę 1000 średniej jakości wrzutek, jednocześnie nie tworząc przewagi liczebnej żeby te wrzutki miały szansę powodzenia...
Najlepsi na boisku Mońka i Ouma. Nienajgorsi Rodri i Ismaheel, mały plusik dla Gisliego, (choć przy bramce na 1:1 chyba trochę jego błąd w ustawieniu). Reszta przeciętnie lub słabo.
Btw przy akcji na 1:1, w obronie brakowało Gurgula, który wcześniej leżał na murawie trzymając się za nogę i nie zdążył wrócić. Zakładam że bez faulu bo by nie uznali bramki, ale co tam się stało?
A - i na zakończenie, zarówno z przebiegu jak i ze statystyk mecz był zdecydowanie na remis.
Zasłużyliśmy na punkt. Niestety, mieliśmy pechowca w składzie...
Już się "nie mogę doczekać" meczów z Legią i z Zagłębiem które zagra jak Górnik i Widzew...
Skrzypczak przy pierwszej bramce jak z Górnikiem, zawsze pozwolił się przeciwnikowi bez problemu ustawić i odegrać. Przy drugiej też nieszczęśliwe odbicie prosto na lutę pod poprzeczkę.
Znowu zamieszany w obie bramki, znowu przynosi sobie i nam pecha. Znowu brak zdecydowania. Znowu złe ustawianie się. Znowu momenty gdzie kompletnie się "zawiesza" (np po starciu Oumy z Leragerem(?) w środku pola, ok 65 minuty gdzie sędzia puścił grę, a Skrzypa sobie stanął 5 metrów od najbliższego napastnika, i ten dostał piłkę gdzie mógł strzelać albo podawać, na szczęście spartolił).
Płacz i zgrzytanie zębów.
Świetny Mońka czyści częściowo te błędy, ale nie może być wszędzie. Mońka to jak niebo z ziemia w zestawieniu ze Skrzypczakiem. Pewny siebie, zdecydowany w działaniu, podejmujący dobre decyzje, dobrze ustawiony.
Mecz do bramki na 2:1 wyglądał całkiem nieźle z naszej strony. Ale jak drużyna Vukovicia zaczęła murować, po osiągnięciu swojego celu, to była powtórka z Górnika - niekończące się wymiany piłek z przodu bez tworzenia większego zagrożenia. Brak strzałów z daleka żeby wymusić wyjście blokujących nie pomagał.
Zmiany z przodu nie poprawiły jakości prawie w ogóle. Gorzej - prawie przestaliśmy sobie tworzyć sytuacje.
Bardzo się zawiodłem na Alim, któremu się (już drugi mecz z rzędu) chyba załączył gen "zagram zawsze trudną piłkę albo pokiwam", co w wielu momentach powodowało stratę piłki albo przerwanie dobrej akcji.
Ishak słabo, ale o nim wiemy że jest pod formą. Walemark wg mnie (znowu) nic nie wniósł.
Po wejściu Pereiry przeszliśmy (znowu jak z Górnikiem) na taktykę 1000 średniej jakości wrzutek, jednocześnie nie tworząc przewagi liczebnej żeby te wrzutki miały szansę powodzenia...
Najlepsi na boisku Mońka i Ouma. Nienajgorsi Rodri i Ismaheel, mały plusik dla Gisliego, (choć przy bramce na 1:1 chyba trochę jego błąd w ustawieniu). Reszta przeciętnie lub słabo.
Btw przy akcji na 1:1, w obronie brakowało Gurgula, który wcześniej leżał na murawie trzymając się za nogę i nie zdążył wrócić. Zakładam że bez faulu bo by nie uznali bramki, ale co tam się stało?
A - i na zakończenie, zarówno z przebiegu jak i ze statystyk mecz był zdecydowanie na remis.
Zasłużyliśmy na punkt. Niestety, mieliśmy pechowca w składzie...
