8 godzin(y) temu
(Wczoraj, 18:19)pacal napisał(a): Tzn co do chronologii to chyba nie ma wielkiej dyskusji.
Ja pytam czy patrząc na tą powtórkę (najwyższej jakości jaką mi się udało znaleźć, to samo co obserwuje sędzia w monitorze): https://youtu.be/7tQO6SURXFE?si=Oyv9dJm3AfipL-1P&t=49
Czy Twoim zdaniem Walemark:
a) stanął tuż obok rękawicy
b) nadepnął na skrawek rękawicy (w którym nie ma ręki), nie powstrzymując w niczym bramkarza (bo jak widzieliśmy bramkarz bez problemu zabrał rękę, a więc nie było to uniemożliwienie interwencji)
czy c) nadepnął na rękę, a więc rzeczywiście faulował i bramka słusznie odwołana?
Ja jestem pełen wątpliwości. Ty nie?
A jeśli odpowiesz "też jestem pełen wątpliwości, dwuznaczna sytuacja, nie widać wystarczająco wyraźnie", to kolejne pytanie - w takim razie dlaczego sędzia uwierzył Chovanowi "na krzyk", i wybierając pomiędzy uznaniem a anulowaniem bramki, wybrał tą drugą opcję, jeśli nie było niezbitych faktów ani w jedną ani w drugą stronę?
Moim zdaniem wersja C. Ale tylko dlatego, że uczestniczę w tych szkoleniach sędziowskich, znam ich metodologię interpretacji oraz kryteria i jestem w stanie sobie wytłumaczyć dlaczego to jest jednak faul. Przyjmują, że "mały dotyk, wielki wpływ", bramkarz został nadepnięty/muśnięty/przydepnięty/dotknięty, można to nazywać w zależności kto jak to widzi, ale bramkarz sprytnie bo sprytnie ale od razu wyłączył się z gry, zabrał rękę, wiedział, że kontakt nastąpił, więc może świadomie a może nieświadomie jak widać na powtórkach nie próbował już dalej interweniować (abstrahując czy miałby szansę czy nie skutecznie obronić). Po prostu działanie Walemarka wyłączyło go z dalszej gry, wobec czego jest to faul. I tu trzeba podkreślić, że Gryckiewicz nie złapał się na krzyk, bo on z boiska faulu nie gwizdnął. To VAR zasugerował, pokazał mu powtórki i ten zmienił decyzję. I to jest osobna kwestia, czy powtórka jednoznacznie potwierdza kontakt czy może kontaktu jednak nie było. Ale to jest w stanie na 100% powiedzieć jedynie bramkarz, bo racją jest, że z tej powtórki ręki sobie nomen omen nikt uciąć nie da czy kontakt faktycznie był. Ale VAR działa tak obrazem, że można wszystko pokazać. Nie będę tu jakimś adwokatem Gryckiewicza, ale myślę, że na jego miejscu zrobiłby to samo mimo wszystko.
Odrębna kwestia i odrębny temat od kilku lat, że VAR miał wyjaśniać błędy oczywiste, a nie zmieniać kontrowersję w kontrowersję.
Co do rzutu wolnego, to z boiska też od razu było to widać. Sędzia ma obowiązek dopilnować miejsca wykonania rzutu wolnego, nie ma przybliżania i nie ma oddalania, to ten sam błąd. I to, że zawodnik lubi odsunąć sobie piłkę, powinien go dopilnować. Jedynym miejscem, gdzie nie rozgrywamy z miejsca przewinienia to jest przewinienie w polu karnym albo bramkowym dla drużyny broniącej lub rzut wolny z pola bramkowego dla atakujących, gdzie cofamy wtedy na 5m. To jedyne przypadki, u nas w tym meczu też nie wydaje mi się, że Leo sam cofnął tyle metrów. Po prostu zarąbał się Gryckiewicz, zarąbali się jego asystenci, bo na zestawie mogli mu powiedzieć, ale też i sami nasi zawodnicy nie złożyli skargi. W tym przypadku my się cieszymy, bo była bramka, a sędzia w raporcie powinien mieć to zarzucone i nawet obniżoną ocenę, bo padła bramka po jego błędzie, bo błędem jest złe ustawienie miejsca przewinienia.
