2 godzin(y) temu
Szukając winnego powiem tak.
Nie pierwszy raz dzieje się tak, że po pierwszym meczu w którym jedna drużyna zdecydowanie prowadzi w dwumeczu, druga drużyna nie mająca nic do stracenia nagle dostaje wiatru w żagle jak to bywało w naszych meczach z Szachtarem, Fiorentiną, Genkiem czy patrząc na ostatnie lata Jagi z Fiorentiną, Legii z Chelsea czy nawet sięgając 100 lat do tyłu Wisły z Barceloną i można by jeszcze długo wymieniąc , i bardzo często coś tam się udaje. Wczoraj drużynie z Danii udało się za dużo, a my niestety mieliśmy pasmo niekończącego się pecha. Możemy mówić o okresie przygotowawczym itd. ale nie byłoby tych rozmów gdyby podyktowano by chociażby jednego karnego , Palmie nie odcięło by mózgu przy strzale z piątki, Gumny schowałby ręce jak normalny obrońca a Yegbe z Ishakiem nie staliby jak kołki przy rzucie rożnym. Czasami w piłce dzieją się rzeczy niewytłumaczalne dla logiki i żaden excel tego nie pokaże.
Tu zmierzam do tego, że najistotniejszą kwestią w tym wszystkim jest mental. Mental, którego żadna polska drużyna piłkarska , począwszy od reprezentacji, a skończywszy na klubach nie ma od dawna. I to jest problem, nad którym ktoś w tym klubie powinien zacząć pracować. Nie wiem czy to ten sam rodzaj presji, którą odczuwa Skrzypa po przyjsciu do Lecha , że zapomniał jak się gra w piłkę i nie może się odblokować czy co innego ale fakty są takie, że my chcemy grać w LM a zastanawiamy się czy przejdziemy Sabah Baku, bo jeśli trafimy potężny AEK Ateny to w zasadzie możemy już żegnać się z marzeniami. A jak trafiamy na Aarhus to jest słabe losowanie bo mistrz Danii. Proszę Was. Spójrzcie gdzie dotarło w zeszłym sezonie Bodo Glimt i dlaczego dotarło tam gdzie dotarło. A gdzie jesteśmy w tym wszystkim my jako kraj, nie tylko klub. Ale to kwestia właśnie braku doświadczenia gry z lepszymi od siebie, której w LK nie zbudujemy. Dlatego teraz na maxa trzeba wykorzystać szansę gry w LE
I dlatego moim zdaniem my skupiamy się na walorach piłkarskich , tymczasem przegraliśmy ten mecz w głowach. Tym razem mam wrażenie, że uwierzono za bardzo, że mecz wygra się sam na stojąco. A niestety trzeba zapierdalać i tutaj zabrakło pokory o której dziennikarze pokroju Dawida Dobrasza tak lubią mówić.
Nie pierwszy raz dzieje się tak, że po pierwszym meczu w którym jedna drużyna zdecydowanie prowadzi w dwumeczu, druga drużyna nie mająca nic do stracenia nagle dostaje wiatru w żagle jak to bywało w naszych meczach z Szachtarem, Fiorentiną, Genkiem czy patrząc na ostatnie lata Jagi z Fiorentiną, Legii z Chelsea czy nawet sięgając 100 lat do tyłu Wisły z Barceloną i można by jeszcze długo wymieniąc , i bardzo często coś tam się udaje. Wczoraj drużynie z Danii udało się za dużo, a my niestety mieliśmy pasmo niekończącego się pecha. Możemy mówić o okresie przygotowawczym itd. ale nie byłoby tych rozmów gdyby podyktowano by chociażby jednego karnego , Palmie nie odcięło by mózgu przy strzale z piątki, Gumny schowałby ręce jak normalny obrońca a Yegbe z Ishakiem nie staliby jak kołki przy rzucie rożnym. Czasami w piłce dzieją się rzeczy niewytłumaczalne dla logiki i żaden excel tego nie pokaże.
Tu zmierzam do tego, że najistotniejszą kwestią w tym wszystkim jest mental. Mental, którego żadna polska drużyna piłkarska , począwszy od reprezentacji, a skończywszy na klubach nie ma od dawna. I to jest problem, nad którym ktoś w tym klubie powinien zacząć pracować. Nie wiem czy to ten sam rodzaj presji, którą odczuwa Skrzypa po przyjsciu do Lecha , że zapomniał jak się gra w piłkę i nie może się odblokować czy co innego ale fakty są takie, że my chcemy grać w LM a zastanawiamy się czy przejdziemy Sabah Baku, bo jeśli trafimy potężny AEK Ateny to w zasadzie możemy już żegnać się z marzeniami. A jak trafiamy na Aarhus to jest słabe losowanie bo mistrz Danii. Proszę Was. Spójrzcie gdzie dotarło w zeszłym sezonie Bodo Glimt i dlaczego dotarło tam gdzie dotarło. A gdzie jesteśmy w tym wszystkim my jako kraj, nie tylko klub. Ale to kwestia właśnie braku doświadczenia gry z lepszymi od siebie, której w LK nie zbudujemy. Dlatego teraz na maxa trzeba wykorzystać szansę gry w LE
I dlatego moim zdaniem my skupiamy się na walorach piłkarskich , tymczasem przegraliśmy ten mecz w głowach. Tym razem mam wrażenie, że uwierzono za bardzo, że mecz wygra się sam na stojąco. A niestety trzeba zapierdalać i tutaj zabrakło pokory o której dziennikarze pokroju Dawida Dobrasza tak lubią mówić.
