Wczoraj, 09:24
"Chcemy wejść na europejski poziom". Lech Poznań zdradza plany na rozwój "domu". Rozmowa z dyrektorem ds. inwestycji i infrastruktury"
Laserowe show na stadionie przy ulicy Bułgarskiej? To jeden z wielu elementów, które w najbliższym czasie zmienią się w infrastrukturze klubu. Ma być więcej boisk oraz udogodnień dla piłkarzy i kibiców. Wszystko jest jednak zależne od pieniędzy. - Działamy w ramach okien pogodowych, czyli jak wejdziemy do fazy ligowej rozgrywek europejskich, to projekty nam się otwierają - mówi w rozmowie z Głosem Wielkopolskim - Michał Kokotek, dyrektor ds. inwestycji i infrastruktury Lecha Poznań.
Co przedłużenie umowy dzierżawy do 2041 roku zmieni na najbliższe lata?
Jako Lech staramy się być klubem odpowiedzialnym i planować pewne rzeczy. To tyczy się również projektów w najbliższych latach. Wiemy, jakie są nasze potrzeby, a wraz z sukcesami zespołu pojawiają się okna pogodowe. Nasze zadanie jest takie, żeby to wszystko przewidzieć, a jak pojawia się możliwość, żeby to realizować. Umowa do 2041 roku pozwala na odpowiednie wydatkowanie tych środków i poszerzanie naszych możliwości. Zarówno te środki jak i dotacje są uwarunkowane czasowo. Musimy pamiętać, że nasza infrastruktura jest bardzo istotna, jeśli chodzi o Poznań, ale że też posiadamy infrastrukturę poza naszym miastem we Wronkach. Natomiast dziś priorytetem jest rozwój wszystkiego wokół stadionu i strefy sportowej dla akademii czy dla pierwszego zespołu - stricte w Poznaniu. Plus oczywiście element stadionowy, czyli kibice i odczucia meczowe.
W kontekście życia codziennego piłkarzy w Poznaniu. Co się dla nich zmieni? Wiemy, że będzie dookoła bardziej zielono, ale to jest sprawa miasta, która dla zawodników nic nie zmienia...
Mamy w planie kolejne boisko dla pierwszego zespołu zlokalizowane przy stadionie. To używane dzisiaj jest na dobrym poziomie, ale chcemy, żeby było na tym europejskim.
Jaka jest różnica między dobrym a europejskim poziomem?
Dobry poziom to taki, gdy murawa jest faktycznie z zewnątrz ładna i przyjemna. Dbanie o nią i koszty utrzymania tej murawy są zupełnie inne w momencie, kiedy jest odpowiednie podłoże, odwodnienie, nawodnienie. Posiadamy je w średnio dobrym modelu a chcemy, żeby były w bardzo dobrym. Pojawiają się też większe potrzeby motoryczne zespołu, więc przydałoby się zaplecze przy stadionie. To coś, co wcześniej mieliśmy w planach, a dzisiaj wiemy, że chcemy to realizować, jeśli chcemy wejść na europejski poziom. A chcemy.
Czy jeśli chodzi o samą infrastrukturę - Lech jest na poziomie Ligi Mistrzów? Czy bardziej Ligi Europy, bądź jeszcze Ligi Konferencji?
Nie mamy się czego wstydzić. Są oczywiście obszary, które chcemy polepszyć. Podoba mi się ta nasza wielkopolska pragmatyczność w podejściu do sprawy. Nie robimy czegoś na pokaz, tylko każde rozwiązanie faktycznie ma się sprawdzać w praktyce. Tak samo jak z naszym ośrodkiem we Wronkach. My go nie budowaliśmy, żeby wyglądało efektownie jedynie od zewnątrz, tylko żeby spełniało najważniejsze potrzeby.
Także, jeśli chodzi o murawę na Enea Stadionie...
Od 2024 roku wymieniliśmy ją pięć razy i za każdą murawę poza ostatnim koncertem Dawida Podsiadło płaciliśmy z naszej kieszeni.
Czy macie możliwość powiedzieć np:. "dwa koncerty okej, ale trzeci już nie"?
Mamy. Jesteśmy na stałe w kontakcie z osobami ze Stadionu Poznań. Mamy wspólne spotkania, tworzymy kalendarze. Wszystko poza rozgrywkami jesteśmy w stanie dopasować. Rozgrywki to jest coś, co jest nienaruszalne. To naprawdę skomplikowany proces, żeby to wszystko połączyć z brakiem straty dla pierwszego zespołu, a z drugiej strony, żeby dać ludziom możliwość spędzania czasu na stadionie w Poznaniu, na koncertach i innych wydarzeniach.
Czujesz, że jeśli chodzi o dbania o te wszystkie szczegóły, to jest bardziej jak we własnym domu, gdzie wymieniasz parkiet, bo się już użył. Wymieniasz okna, bo są nieszczelne. Czy bardziej ten stadion jest jak taki wypożyczony dom?
Zdecydowanie traktujemy to jako coś przyszłościowego, choć stricte nie wymieniamy elementów, bo coś się zużyło. Zdarzają się takie sytuacje, choć nasz proces polega na tym, że my nie chcemy wymieniać czegoś, jak już jest zepsute, tylko chcemy o to tak dbać, żeby wiedzieć, kiedy straci swoją użyteczność. Identyfikujemy te problemy wcześniej. Mamy za chwilę do zrobienia oświetlenia wokół stadionu na boiskach treningowych, bo ma ono swoje lata. Posiadamy boisko ze sztuczną murawą, które tu też jest od wielu lat. Działamy w ramach okien pogodowych, czyli jak wejdziemy do fazy ligowej rozgrywek europejskich, to projekty nam się otwierają.
Co zmieni ewentualne wejście do fazy ligowej europejskich rozgrywek, jeśli chodzi infrastrukturę?
Na pewno poziom tej infrastruktury i dostępność. Dziś mamy trzy boiska, będziemy mogli mieć ich sześć. Jeśli awansujemy do fazy ligowej w Europie, to reinwestujemy od razu te środki w infrastrukturę. Ten sam schemat był w latach ubiegłych. Reinwestowaliśmy m.in. w akademię. Rocznie inwestujemy mnóstwo pieniędzy w utrzymanie naszych obiektów.
Ile mniej więcej kosztuje was utrzymanie?
To jest ok. 15 milionów złotych rocznie za utrzymanie Wronek i wszystkich obiektów, które użytkujemy. Do tego należy dodać teraz ponad dwa miliony z umowy dzierżawy, plus inwestycje dodatkowe. Oprócz nowych boisk, chcemy wybudować mały “orlik” przy stadionie, który będzie otwarty dla społeczności lokalnej. Reszta boisk jest wykorzystywana m.in. na szkolenie naszej młodzieży. Zajmiemy się też infrastrukturą towarzyszącą dla samego pierwszego zespołu. Do remontu pójdzie strefa motoryczna wewnątrz stadionu, bo rozwijamy to, jak chcemy pracować z zawodnikami. Wiemy, co jest potrzebne do regeneracji dzisiaj, a co było kiedyś. To wszystko trzeba dostosować. Wiadomo, jak to jest jak się w domu robi remont. Kiedyś zrobiłeś pokój, a dzisiaj chcesz zrobić z tego biuro.
Wspominałeś mi o ankietach, które wysyłacie do kibiców. Co ludzie wskazują jako najważniejsze miejsce do poprawy. Czy połączenie z internetem...
Dziś to standard, że każdy ma ten telefon na stadionie. Dla nas połączenie z internetem jest ważne również pod kątem pracy podczas meczów. Więc te wyzwania dotykają dodatkowych komplementariuszy. Kibice wskazują także do poprawy odczucia podczas ligowych oraz europejskich spotkań. Dużo kibiców podróżuje po świecie gdzie na stadionach widzą grę świetlną przed meczem i chcieliby widzieć podobną oprawę u nas. Będziemy to niebawem realizowali.
Opowiem anegdotkę. Mieszkałem chwilę w Anglii i z żoną poszliśmy na mecz Manchesteru City w Lidze Mistrzów. Żona była pierwszy raz na takim spotkaniu. Siada na trybunach i nagle gasną światła. Zaczyna się laserowe show. Gdzieś na stadionie ukazuje się didżejka. Myślała, że zabrałem ją na koncert. Czy właśnie takiej oprawy przedmeczowej, możemy spodziewać się na Lechu?
To kierunek europejski, który cenimy i pewne rzeczy obserwujemy, tak jak ci wspominałem podczas podróży razem z pierwszy zespołem. Zdecydowanie tak, chcemy coś takiego przy Bułgarskiej. Pewnie zrobimy takiego infrastrukturalnego “maksa”, że będą mogły być lasery, confetti i wszystko inne elementy. Natomiast czy to będzie wykorzystywane na każdym meczu? Na pewno podczas wydarzeń szczególnych, takich jak zdobycie mistrzostwa Polski i przy innych okazjach europejskich. Oczywiście, o ile te rzeczy nie są ograniczone przez organizatora rozgrywek. Tak bezpiecznie powiem, że w perspektywie roku to powinno się pojawić, a przy sprzyjających okolicznościach szybciej.
Wspomniałeś, że w twoim zawodzie trzeba patrzeć lata do przodu. Jak przewidzieć przyszłość? Czy nadal jest tak, że wystarczy spojrzeć na zachód, żeby wiedzieć jak, to będzie wyglądało za dziesięć lat u nas?
Po pierwsze własne doświadczenia, a po drugie wiedza, którą zdobywamy. Każdy z nas uczy się codziennie czegoś nowego. Na co dzień w każdym dziale wymieniamy się informacjami z innymi osobami, z różnych klubów i działów. Chodzi po prostu o nieosiadanie na laurach i brak poczucia, że wiemy już wszystko. To jest chyba klucz. Dodatkowo dochodzi wewnętrzna odpowiedzialność i poszukiwanie nowych rozwiązań. W każdym meczu europejskim prezesi zaznaczają, że jedziemy tam, aby wyciągnąć coś dla Lecha.
Gdzie był twój ostatni wyjazd podczas gry w Europie?
Byliśmy w Madrycie. Rayo Vallecano.
To raczej wy mogliście im mówić, jak to u was wygląda, a nie oni na odwrót...
To jest trochę zaskakujące, że zespół z ligi top pięć dysponuje tak odmienną infrastrukturą od nas, ale to też potwierdzenie, że infrastruktura nie gra, nie ona wychodzi na boisko.
A jaką najważniejszą lekcję pod względem infrastruktury wyciągnąłeś od Rayo Vallecano?
Rayo ma ogromny projekt, jeśli chodzi o zaplecze treningowe, ale mierzą się z problemami ze strony władz miasta, bo są dopiero trzecią siłą w Madrycie.
Czyli jak drużyna za Lechem i Wartą w Poznaniu...
Można dostrzec dużą różnicę. Mierzą się z dużymi problemami, ale wiedzą, że ta infrastruktura jest niezwykle istotna pod kątem dalszego rozwoju. Już osiągają pewne sukcesy, ale chcą więcej. To są takie momenty, w których doceniasz miejsce, w którym jesteś. Patrzysz, co możesz jeszcze wyciągnąć lub jedziesz później na wycieczkę na stadion Realu Madryt i to już w ogóle jest jakiś...
Kosmos.
Dokładnie. Miejmy nadzieję, że uda się awansować do fazy ligowej Ligi Europy i pojechać na spotkanie w dużym klubie i dowiedzieć się kolejnych nowych rzeczy. Tylko że naszym celem nie jest to, że my pojedziemy i zobaczymy np. jaki dany klub ma ośrodek, czy są tam złote klamki i tak dalej. My do tego nie dążymy. Dążymy do tego, żeby zobaczyć, jakie mają boiska dla pierwszego zespołu, jaką technologią dysponują i jak ją zastosować. Chociaż na jednym, dwóch boiskach.
A kiedy mniej więcej powstaną nowe boiska przy stadionie od strony ulicy Ptasiej?
To są właśnie te okna pogodowe.
Dzisiaj pada (śmiech).
Ale w deszczu też robimy. Z projektami strategicznymi jesteśmy gotowi na okna, niektóre pozostałe, wymagające pilnej reakcji już realizujemy.
Czyli rozumiem, że czas na decyzję będzie, gdy będzie wiadomo czy deszcz Ligi Europy będzie padał w Poznaniu?
Nie ograniczałbym tego tylko do Ligi Europy, ale ogólnie do europejskich pucharów. Znamy nasze potrzeby i mamy plan.
A jak ta infrastruktura przekłada się na rozwój talentów piłkarskich? Chłopacy z Brazylii, którzy kopali w fawelach, nagle wychodzą na największe stadiony na świecie, a tak naprawdę kopali piłkę na ulicy...
Myślę, że wpływ infrastruktury jest znaczący. Musimy pamiętać o tym, że to nie chodzi tylko o polepszenie tych możliwości treningowych, ale też o polepszenie warunków zdrowotnych zawodników. Dzisiaj dzieciaki szybciej zaczynają grać w piłkę profesjonalnie. Są zajęcia sportowe od trzeciego roku życia. Dziecko, które ma sześć lat ma piłkę przy nodze od trzech lat. Wcześniej trenowało się na betonowych boiskach, potem pojawiały się problemy ze stawami i inne negatywne reperkusje. Dzisiaj technologia pomaga nam w tym, żeby dbać lepiej o zawodnika, o jego regenerację. Wiadomo, że my za młodu kopaliśmy na boiskach, gdzie przez środek boiska przebiegała wydeptana ścieżka. Każdy z nas tak grał. Pewnie zawodnicy, którzy grali w Ekstraklasie, też na takich boiskach grali.
Wystarczyło podwórko, dwa drzewa lub trzepak...
Dwa drzewa albo dwa kamienie i się grało. Dzisiaj piłka europejska stawia jednak inne wymagania, a jak chcemy do niej dążyć, no to już nie wystarczy. Dzisiaj dążymy do Europy. Sprawdźmy sobie, jak wyglądały boiska na zachodzie 15 lat temu. Były sztuczne murawy na super poziomie. My dzisiaj naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Jak przyjeżdżają do nas kluby z Europy, to przedstawiciele chcą zobaczyć akademię we Wronkach. Nie ma złotych klamek, bo ich nie potrzeba. Najważniejsze, że wszystko możemy tu zrobić pod kątem rozwoju. Aarhus też przyjechało i kadra menadżerska tego klubu pierwsze co zrobiła po wylądowaniu, to udała się do Wronek, bo chciała zobaczyć akademię. Wieść o niej roznosi się po świecie. My też jeździmy po Europie, odwiedzamy różne ośrodki, byliśmy na przykład w Red Bull Lipsk, Borussii Dortmund czy w Bayernie Monachium. Te kompleksy są ogromne, przepiękne, ale my się ich pytamy: a co zrobiliście źle? Co było waszym błędem?
I mówią?
Mówią i to jest właśnie duża wartość. My też się tym dzielimy, jak ktoś do nas przyjeżdża do Wronek.
A więc, co źle zrobiliście?
Może nie, że źle, ale po prostu nie było to na nasze potrzeby. Przykładowo zaplanowaliśmy strefy dostępu, ponieważ mieliśmy inną wizję tego, jak zawodnicy będą przebywać we Wronkach. Życie to zweryfikowało.
Mówisz o błędach przy budowie we Wronkach. Stadionu własnymi rękoma i pieniędzmi nie budowaliście. Jakie błędy tu popełniono?
Daleki jestem od tego, żeby mówić o kimś innym źle. To takie typowe dla naszej branży, że najpierw pytam się kto to Panu tak zepsuł. Ja taki nie jestem. Powiem inaczej. Dostosowałbym ten obiekt do dzisiejszych czasów. Ten obiekt być może był na tamten moment odpowiedni, spełniał wszelkie potrzeby. Natomiast my się dzisiaj mierzymy z wieloma innymi wymaganiami, jeśli chodzi chociażby o dbanie o murawę. Nie tyczy się to tylko nas, przykładowo Real Madryt dysponujemy systemem wychodzącym spod murawy.
Rozumiem tego się nie da tutaj już teraz zrobić.
Nie ma opcji. To z naszej perspektywy zupełnie nieopłacalna inwestycja. Natomiast trzeba jasno przyznać, że poznański kibic może być dumny z tego, w jakim miejscu jest Lech. A jak my jedziemy reprezentować go na arenie międzynarodowej, to ludzie doceniają nie tylko, jak gramy, ale też doceniają kibica poznańskiego. Przyjeżdżają na Bułgarską widzą naszych kibiców i mówią "wow". Oni przyjeżdżają i czują świetną atmosferę stadionu. Właśnie to sprzedajemy w świat. Chcemy też zmieniać wspólnie ze Stadionem Poznań udogodnienia pod kibiców, żeby poszedł po piwo, kiełbasę z grilla i żeby udało mu się to sprawnie kupić.
Zaczęliśmy od umowy dzierżawy i skończmy umową dzierżawy, która potrwa do 2041 roku. San Siro, Santiago Bernabeu i inne stadiony. Obojętnie jak dobrze je zaprojektujesz, to po iluś latach okazuje się, że ten najwyższy poziom jest jeszcze wyższy. Przez ile lat stadion przy Bułgarskiej będzie spełniał potrzeby Lecha Poznań, który załóżmy będzie niebawem w Lidze Europy, a ilość kibiców, którzy chcieliby być na spotkaniu - urośnie.
Nasza perspektywa sportowa i ambicje są znane. Wiemy, gdzie chcemy grać. Wierzę, że stale przychodzić na Lecha będzie więcej osób. Przekroczyliśmy średnią frekwencję ponad 30 tysięcy na mecz. To jest super wynik, ale wciąż mamy rezerwy. Tu naprawdę jest, co robić. Skupmy się na tym, żebyśmy dziś stworzyli odpowiednie, w pełni komfortowe miejsce dla kibica. Dla tych 41 tysięcy. Żeby stadion był naprawdę tym miejscem, do którego chcą przychodzić.
https://gloswielkopolski.pl/chcemy-wejsc...QEWUwtihxg
Laserowe show na stadionie przy ulicy Bułgarskiej? To jeden z wielu elementów, które w najbliższym czasie zmienią się w infrastrukturze klubu. Ma być więcej boisk oraz udogodnień dla piłkarzy i kibiców. Wszystko jest jednak zależne od pieniędzy. - Działamy w ramach okien pogodowych, czyli jak wejdziemy do fazy ligowej rozgrywek europejskich, to projekty nam się otwierają - mówi w rozmowie z Głosem Wielkopolskim - Michał Kokotek, dyrektor ds. inwestycji i infrastruktury Lecha Poznań.
Co przedłużenie umowy dzierżawy do 2041 roku zmieni na najbliższe lata?
Jako Lech staramy się być klubem odpowiedzialnym i planować pewne rzeczy. To tyczy się również projektów w najbliższych latach. Wiemy, jakie są nasze potrzeby, a wraz z sukcesami zespołu pojawiają się okna pogodowe. Nasze zadanie jest takie, żeby to wszystko przewidzieć, a jak pojawia się możliwość, żeby to realizować. Umowa do 2041 roku pozwala na odpowiednie wydatkowanie tych środków i poszerzanie naszych możliwości. Zarówno te środki jak i dotacje są uwarunkowane czasowo. Musimy pamiętać, że nasza infrastruktura jest bardzo istotna, jeśli chodzi o Poznań, ale że też posiadamy infrastrukturę poza naszym miastem we Wronkach. Natomiast dziś priorytetem jest rozwój wszystkiego wokół stadionu i strefy sportowej dla akademii czy dla pierwszego zespołu - stricte w Poznaniu. Plus oczywiście element stadionowy, czyli kibice i odczucia meczowe.
W kontekście życia codziennego piłkarzy w Poznaniu. Co się dla nich zmieni? Wiemy, że będzie dookoła bardziej zielono, ale to jest sprawa miasta, która dla zawodników nic nie zmienia...
Mamy w planie kolejne boisko dla pierwszego zespołu zlokalizowane przy stadionie. To używane dzisiaj jest na dobrym poziomie, ale chcemy, żeby było na tym europejskim.
Jaka jest różnica między dobrym a europejskim poziomem?
Dobry poziom to taki, gdy murawa jest faktycznie z zewnątrz ładna i przyjemna. Dbanie o nią i koszty utrzymania tej murawy są zupełnie inne w momencie, kiedy jest odpowiednie podłoże, odwodnienie, nawodnienie. Posiadamy je w średnio dobrym modelu a chcemy, żeby były w bardzo dobrym. Pojawiają się też większe potrzeby motoryczne zespołu, więc przydałoby się zaplecze przy stadionie. To coś, co wcześniej mieliśmy w planach, a dzisiaj wiemy, że chcemy to realizować, jeśli chcemy wejść na europejski poziom. A chcemy.
Czy jeśli chodzi o samą infrastrukturę - Lech jest na poziomie Ligi Mistrzów? Czy bardziej Ligi Europy, bądź jeszcze Ligi Konferencji?
Nie mamy się czego wstydzić. Są oczywiście obszary, które chcemy polepszyć. Podoba mi się ta nasza wielkopolska pragmatyczność w podejściu do sprawy. Nie robimy czegoś na pokaz, tylko każde rozwiązanie faktycznie ma się sprawdzać w praktyce. Tak samo jak z naszym ośrodkiem we Wronkach. My go nie budowaliśmy, żeby wyglądało efektownie jedynie od zewnątrz, tylko żeby spełniało najważniejsze potrzeby.
Także, jeśli chodzi o murawę na Enea Stadionie...
Od 2024 roku wymieniliśmy ją pięć razy i za każdą murawę poza ostatnim koncertem Dawida Podsiadło płaciliśmy z naszej kieszeni.
Czy macie możliwość powiedzieć np:. "dwa koncerty okej, ale trzeci już nie"?
Mamy. Jesteśmy na stałe w kontakcie z osobami ze Stadionu Poznań. Mamy wspólne spotkania, tworzymy kalendarze. Wszystko poza rozgrywkami jesteśmy w stanie dopasować. Rozgrywki to jest coś, co jest nienaruszalne. To naprawdę skomplikowany proces, żeby to wszystko połączyć z brakiem straty dla pierwszego zespołu, a z drugiej strony, żeby dać ludziom możliwość spędzania czasu na stadionie w Poznaniu, na koncertach i innych wydarzeniach.
Czujesz, że jeśli chodzi o dbania o te wszystkie szczegóły, to jest bardziej jak we własnym domu, gdzie wymieniasz parkiet, bo się już użył. Wymieniasz okna, bo są nieszczelne. Czy bardziej ten stadion jest jak taki wypożyczony dom?
Zdecydowanie traktujemy to jako coś przyszłościowego, choć stricte nie wymieniamy elementów, bo coś się zużyło. Zdarzają się takie sytuacje, choć nasz proces polega na tym, że my nie chcemy wymieniać czegoś, jak już jest zepsute, tylko chcemy o to tak dbać, żeby wiedzieć, kiedy straci swoją użyteczność. Identyfikujemy te problemy wcześniej. Mamy za chwilę do zrobienia oświetlenia wokół stadionu na boiskach treningowych, bo ma ono swoje lata. Posiadamy boisko ze sztuczną murawą, które tu też jest od wielu lat. Działamy w ramach okien pogodowych, czyli jak wejdziemy do fazy ligowej rozgrywek europejskich, to projekty nam się otwierają.
Co zmieni ewentualne wejście do fazy ligowej europejskich rozgrywek, jeśli chodzi infrastrukturę?
Na pewno poziom tej infrastruktury i dostępność. Dziś mamy trzy boiska, będziemy mogli mieć ich sześć. Jeśli awansujemy do fazy ligowej w Europie, to reinwestujemy od razu te środki w infrastrukturę. Ten sam schemat był w latach ubiegłych. Reinwestowaliśmy m.in. w akademię. Rocznie inwestujemy mnóstwo pieniędzy w utrzymanie naszych obiektów.
Ile mniej więcej kosztuje was utrzymanie?
To jest ok. 15 milionów złotych rocznie za utrzymanie Wronek i wszystkich obiektów, które użytkujemy. Do tego należy dodać teraz ponad dwa miliony z umowy dzierżawy, plus inwestycje dodatkowe. Oprócz nowych boisk, chcemy wybudować mały “orlik” przy stadionie, który będzie otwarty dla społeczności lokalnej. Reszta boisk jest wykorzystywana m.in. na szkolenie naszej młodzieży. Zajmiemy się też infrastrukturą towarzyszącą dla samego pierwszego zespołu. Do remontu pójdzie strefa motoryczna wewnątrz stadionu, bo rozwijamy to, jak chcemy pracować z zawodnikami. Wiemy, co jest potrzebne do regeneracji dzisiaj, a co było kiedyś. To wszystko trzeba dostosować. Wiadomo, jak to jest jak się w domu robi remont. Kiedyś zrobiłeś pokój, a dzisiaj chcesz zrobić z tego biuro.
Wspominałeś mi o ankietach, które wysyłacie do kibiców. Co ludzie wskazują jako najważniejsze miejsce do poprawy. Czy połączenie z internetem...
Dziś to standard, że każdy ma ten telefon na stadionie. Dla nas połączenie z internetem jest ważne również pod kątem pracy podczas meczów. Więc te wyzwania dotykają dodatkowych komplementariuszy. Kibice wskazują także do poprawy odczucia podczas ligowych oraz europejskich spotkań. Dużo kibiców podróżuje po świecie gdzie na stadionach widzą grę świetlną przed meczem i chcieliby widzieć podobną oprawę u nas. Będziemy to niebawem realizowali.
Opowiem anegdotkę. Mieszkałem chwilę w Anglii i z żoną poszliśmy na mecz Manchesteru City w Lidze Mistrzów. Żona była pierwszy raz na takim spotkaniu. Siada na trybunach i nagle gasną światła. Zaczyna się laserowe show. Gdzieś na stadionie ukazuje się didżejka. Myślała, że zabrałem ją na koncert. Czy właśnie takiej oprawy przedmeczowej, możemy spodziewać się na Lechu?
To kierunek europejski, który cenimy i pewne rzeczy obserwujemy, tak jak ci wspominałem podczas podróży razem z pierwszy zespołem. Zdecydowanie tak, chcemy coś takiego przy Bułgarskiej. Pewnie zrobimy takiego infrastrukturalnego “maksa”, że będą mogły być lasery, confetti i wszystko inne elementy. Natomiast czy to będzie wykorzystywane na każdym meczu? Na pewno podczas wydarzeń szczególnych, takich jak zdobycie mistrzostwa Polski i przy innych okazjach europejskich. Oczywiście, o ile te rzeczy nie są ograniczone przez organizatora rozgrywek. Tak bezpiecznie powiem, że w perspektywie roku to powinno się pojawić, a przy sprzyjających okolicznościach szybciej.
Wspomniałeś, że w twoim zawodzie trzeba patrzeć lata do przodu. Jak przewidzieć przyszłość? Czy nadal jest tak, że wystarczy spojrzeć na zachód, żeby wiedzieć jak, to będzie wyglądało za dziesięć lat u nas?
Po pierwsze własne doświadczenia, a po drugie wiedza, którą zdobywamy. Każdy z nas uczy się codziennie czegoś nowego. Na co dzień w każdym dziale wymieniamy się informacjami z innymi osobami, z różnych klubów i działów. Chodzi po prostu o nieosiadanie na laurach i brak poczucia, że wiemy już wszystko. To jest chyba klucz. Dodatkowo dochodzi wewnętrzna odpowiedzialność i poszukiwanie nowych rozwiązań. W każdym meczu europejskim prezesi zaznaczają, że jedziemy tam, aby wyciągnąć coś dla Lecha.
Gdzie był twój ostatni wyjazd podczas gry w Europie?
Byliśmy w Madrycie. Rayo Vallecano.
To raczej wy mogliście im mówić, jak to u was wygląda, a nie oni na odwrót...
To jest trochę zaskakujące, że zespół z ligi top pięć dysponuje tak odmienną infrastrukturą od nas, ale to też potwierdzenie, że infrastruktura nie gra, nie ona wychodzi na boisko.
A jaką najważniejszą lekcję pod względem infrastruktury wyciągnąłeś od Rayo Vallecano?
Rayo ma ogromny projekt, jeśli chodzi o zaplecze treningowe, ale mierzą się z problemami ze strony władz miasta, bo są dopiero trzecią siłą w Madrycie.
Czyli jak drużyna za Lechem i Wartą w Poznaniu...
Można dostrzec dużą różnicę. Mierzą się z dużymi problemami, ale wiedzą, że ta infrastruktura jest niezwykle istotna pod kątem dalszego rozwoju. Już osiągają pewne sukcesy, ale chcą więcej. To są takie momenty, w których doceniasz miejsce, w którym jesteś. Patrzysz, co możesz jeszcze wyciągnąć lub jedziesz później na wycieczkę na stadion Realu Madryt i to już w ogóle jest jakiś...
Kosmos.
Dokładnie. Miejmy nadzieję, że uda się awansować do fazy ligowej Ligi Europy i pojechać na spotkanie w dużym klubie i dowiedzieć się kolejnych nowych rzeczy. Tylko że naszym celem nie jest to, że my pojedziemy i zobaczymy np. jaki dany klub ma ośrodek, czy są tam złote klamki i tak dalej. My do tego nie dążymy. Dążymy do tego, żeby zobaczyć, jakie mają boiska dla pierwszego zespołu, jaką technologią dysponują i jak ją zastosować. Chociaż na jednym, dwóch boiskach.
A kiedy mniej więcej powstaną nowe boiska przy stadionie od strony ulicy Ptasiej?
To są właśnie te okna pogodowe.
Dzisiaj pada (śmiech).
Ale w deszczu też robimy. Z projektami strategicznymi jesteśmy gotowi na okna, niektóre pozostałe, wymagające pilnej reakcji już realizujemy.
Czyli rozumiem, że czas na decyzję będzie, gdy będzie wiadomo czy deszcz Ligi Europy będzie padał w Poznaniu?
Nie ograniczałbym tego tylko do Ligi Europy, ale ogólnie do europejskich pucharów. Znamy nasze potrzeby i mamy plan.
A jak ta infrastruktura przekłada się na rozwój talentów piłkarskich? Chłopacy z Brazylii, którzy kopali w fawelach, nagle wychodzą na największe stadiony na świecie, a tak naprawdę kopali piłkę na ulicy...
Myślę, że wpływ infrastruktury jest znaczący. Musimy pamiętać o tym, że to nie chodzi tylko o polepszenie tych możliwości treningowych, ale też o polepszenie warunków zdrowotnych zawodników. Dzisiaj dzieciaki szybciej zaczynają grać w piłkę profesjonalnie. Są zajęcia sportowe od trzeciego roku życia. Dziecko, które ma sześć lat ma piłkę przy nodze od trzech lat. Wcześniej trenowało się na betonowych boiskach, potem pojawiały się problemy ze stawami i inne negatywne reperkusje. Dzisiaj technologia pomaga nam w tym, żeby dbać lepiej o zawodnika, o jego regenerację. Wiadomo, że my za młodu kopaliśmy na boiskach, gdzie przez środek boiska przebiegała wydeptana ścieżka. Każdy z nas tak grał. Pewnie zawodnicy, którzy grali w Ekstraklasie, też na takich boiskach grali.
Wystarczyło podwórko, dwa drzewa lub trzepak...
Dwa drzewa albo dwa kamienie i się grało. Dzisiaj piłka europejska stawia jednak inne wymagania, a jak chcemy do niej dążyć, no to już nie wystarczy. Dzisiaj dążymy do Europy. Sprawdźmy sobie, jak wyglądały boiska na zachodzie 15 lat temu. Były sztuczne murawy na super poziomie. My dzisiaj naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Jak przyjeżdżają do nas kluby z Europy, to przedstawiciele chcą zobaczyć akademię we Wronkach. Nie ma złotych klamek, bo ich nie potrzeba. Najważniejsze, że wszystko możemy tu zrobić pod kątem rozwoju. Aarhus też przyjechało i kadra menadżerska tego klubu pierwsze co zrobiła po wylądowaniu, to udała się do Wronek, bo chciała zobaczyć akademię. Wieść o niej roznosi się po świecie. My też jeździmy po Europie, odwiedzamy różne ośrodki, byliśmy na przykład w Red Bull Lipsk, Borussii Dortmund czy w Bayernie Monachium. Te kompleksy są ogromne, przepiękne, ale my się ich pytamy: a co zrobiliście źle? Co było waszym błędem?
I mówią?
Mówią i to jest właśnie duża wartość. My też się tym dzielimy, jak ktoś do nas przyjeżdża do Wronek.
A więc, co źle zrobiliście?
Może nie, że źle, ale po prostu nie było to na nasze potrzeby. Przykładowo zaplanowaliśmy strefy dostępu, ponieważ mieliśmy inną wizję tego, jak zawodnicy będą przebywać we Wronkach. Życie to zweryfikowało.
Mówisz o błędach przy budowie we Wronkach. Stadionu własnymi rękoma i pieniędzmi nie budowaliście. Jakie błędy tu popełniono?
Daleki jestem od tego, żeby mówić o kimś innym źle. To takie typowe dla naszej branży, że najpierw pytam się kto to Panu tak zepsuł. Ja taki nie jestem. Powiem inaczej. Dostosowałbym ten obiekt do dzisiejszych czasów. Ten obiekt być może był na tamten moment odpowiedni, spełniał wszelkie potrzeby. Natomiast my się dzisiaj mierzymy z wieloma innymi wymaganiami, jeśli chodzi chociażby o dbanie o murawę. Nie tyczy się to tylko nas, przykładowo Real Madryt dysponujemy systemem wychodzącym spod murawy.
Rozumiem tego się nie da tutaj już teraz zrobić.
Nie ma opcji. To z naszej perspektywy zupełnie nieopłacalna inwestycja. Natomiast trzeba jasno przyznać, że poznański kibic może być dumny z tego, w jakim miejscu jest Lech. A jak my jedziemy reprezentować go na arenie międzynarodowej, to ludzie doceniają nie tylko, jak gramy, ale też doceniają kibica poznańskiego. Przyjeżdżają na Bułgarską widzą naszych kibiców i mówią "wow". Oni przyjeżdżają i czują świetną atmosferę stadionu. Właśnie to sprzedajemy w świat. Chcemy też zmieniać wspólnie ze Stadionem Poznań udogodnienia pod kibiców, żeby poszedł po piwo, kiełbasę z grilla i żeby udało mu się to sprawnie kupić.
Zaczęliśmy od umowy dzierżawy i skończmy umową dzierżawy, która potrwa do 2041 roku. San Siro, Santiago Bernabeu i inne stadiony. Obojętnie jak dobrze je zaprojektujesz, to po iluś latach okazuje się, że ten najwyższy poziom jest jeszcze wyższy. Przez ile lat stadion przy Bułgarskiej będzie spełniał potrzeby Lecha Poznań, który załóżmy będzie niebawem w Lidze Europy, a ilość kibiców, którzy chcieliby być na spotkaniu - urośnie.
Nasza perspektywa sportowa i ambicje są znane. Wiemy, gdzie chcemy grać. Wierzę, że stale przychodzić na Lecha będzie więcej osób. Przekroczyliśmy średnią frekwencję ponad 30 tysięcy na mecz. To jest super wynik, ale wciąż mamy rezerwy. Tu naprawdę jest, co robić. Skupmy się na tym, żebyśmy dziś stworzyli odpowiednie, w pełni komfortowe miejsce dla kibica. Dla tych 41 tysięcy. Żeby stadion był naprawdę tym miejscem, do którego chcą przychodzić.
https://gloswielkopolski.pl/chcemy-wejsc...QEWUwtihxg
