Rozmowa Justyny Krupy (Wirtualna Polska) z Pablo Rodriguezem
- Po ligowym zwycięstwie nad Wieczystą padliście na murawę, jakbyście poczuli ulgę i zeszły z was wszystkie emocje z ostatnich dni.
- Jesteśmy profesjonalistami. Gramy teraz co trzy - cztery dni. Na pewno to, co się wydarzyło wcześniej z Aarhus dotknęło nas w pierwszej kolejności, poza kibicami. Jednak jesteśmy zawodowcami i musimy umieć podnieść głowy po takiej porażce. Musimy wychodzić na boisko, by wygrywać. Jesteśmy w końcu mistrzem Polski, musimy bronić tego tytułu.
- Te dni po porażce z Aarhus były dla was jednymi z najgorszych dni w karierze? Spadła na was potężna dawka krytyki.
- Nie czytałem żadnych wiadomości zawierających krytykę. Spędzałem ten czas z rodziną. Dla mnie osobiście ta porażka była wielkim ciosem. Marzyłem, by zagrać w Lidze Mistrzów. Pracowałem po to, by to osiągnąć. Życie jednak da człowiekowi kolejne szanse. Nie opuszczę tego klubu, póki Lech nie będzie mógł grać w Lidze Mistrzów. Będziemy teraz walczyć o grę w Lidze Europy. To też byłby przecież krok do przodu w stosunku do zeszłego sezonu, kiedy to rywalizowaliśmy w Lidze Konferencji. Będziemy też walczyć w lidze o obronę tytułu mistrzowskiego. Chcę zapewnić, że zespół jest super skoncentrowany i zmotywowany przed nadchodzącym starciem z Klaksvik, mimo tego ciosu, który otrzymaliśmy.
- W przeszłości niejeden polski klub po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów wpadał w mentalny dołek. Sztuką jest umieć zresetować się mentalnie po takim niepowodzeniu, kiedy natychmiast czeka was kolejne wyzwanie - eliminacje Ligi Europy.
- Tak, ale jeśli chcemy mieć mentalność zwycięzców, musimy koncentrować się na wygrywaniu każdego kolejnego meczu. W poprzednim sezonie też mieliśmy trudniejsze momenty, a potrafiliśmy się po nich ponieść. Przeszłości i tak nie zmienisz, możesz kontrolować tylko teraźniejszość i dzięki temu - przyszłość. Ja też nie spałem po tej porażce, jak każdy. Jednak to, co człowieka definiuje to umiejętność podniesienia się po przegranej. Porażki ostatecznie wzmacniają.
- Trafił pan do Poznania w 2025 roku, ale w przeszłości grał pan m.in. w drużynie Realu Madryt do lat 19. Współpracował pan tam z Raulem Gonzalezem, dawną gwiazdą "Królewskich" i kadry Hiszpanii. Real ostatnio eksperymentował z trenerami na dorobku, może któregoś dnia powinien dać szansę poprowadzenia pierwszej drużyny także Raulowi? Jak pan wspomina go jako szkoleniowca?
- Dla mnie był wielkim mentorem. Zaufał mi, bardzo mi pomógł. Zwłaszcza, że byłem mały, drobny. Dawał mi cenne rady. Jako zawodnik zdobył dla Realu multum bramek. Nie ma lepszego kandydata na trenera od niego, by przekazywać wartości i tożsamość Realu Madryt. Na pewno warto byłoby kiedyś dać mu szansę poprowadzenia pierwszej drużyny. On jednak na pewno podchodzi do tego spokojnie. Może taka szansa nadejdzie dla niego, a może nie. Tak czy inaczej uważam, że to świetny trener. Jako zawodnik miał potężną charyzmę, ma ją także jako szkoleniowiec. Jeśli nie w Realu, to na pewno w innym klubie się sprawdzi.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/...-w-europie
- Po ligowym zwycięstwie nad Wieczystą padliście na murawę, jakbyście poczuli ulgę i zeszły z was wszystkie emocje z ostatnich dni.
- Jesteśmy profesjonalistami. Gramy teraz co trzy - cztery dni. Na pewno to, co się wydarzyło wcześniej z Aarhus dotknęło nas w pierwszej kolejności, poza kibicami. Jednak jesteśmy zawodowcami i musimy umieć podnieść głowy po takiej porażce. Musimy wychodzić na boisko, by wygrywać. Jesteśmy w końcu mistrzem Polski, musimy bronić tego tytułu.
- Te dni po porażce z Aarhus były dla was jednymi z najgorszych dni w karierze? Spadła na was potężna dawka krytyki.
- Nie czytałem żadnych wiadomości zawierających krytykę. Spędzałem ten czas z rodziną. Dla mnie osobiście ta porażka była wielkim ciosem. Marzyłem, by zagrać w Lidze Mistrzów. Pracowałem po to, by to osiągnąć. Życie jednak da człowiekowi kolejne szanse. Nie opuszczę tego klubu, póki Lech nie będzie mógł grać w Lidze Mistrzów. Będziemy teraz walczyć o grę w Lidze Europy. To też byłby przecież krok do przodu w stosunku do zeszłego sezonu, kiedy to rywalizowaliśmy w Lidze Konferencji. Będziemy też walczyć w lidze o obronę tytułu mistrzowskiego. Chcę zapewnić, że zespół jest super skoncentrowany i zmotywowany przed nadchodzącym starciem z Klaksvik, mimo tego ciosu, który otrzymaliśmy.
- W przeszłości niejeden polski klub po porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów wpadał w mentalny dołek. Sztuką jest umieć zresetować się mentalnie po takim niepowodzeniu, kiedy natychmiast czeka was kolejne wyzwanie - eliminacje Ligi Europy.
- Tak, ale jeśli chcemy mieć mentalność zwycięzców, musimy koncentrować się na wygrywaniu każdego kolejnego meczu. W poprzednim sezonie też mieliśmy trudniejsze momenty, a potrafiliśmy się po nich ponieść. Przeszłości i tak nie zmienisz, możesz kontrolować tylko teraźniejszość i dzięki temu - przyszłość. Ja też nie spałem po tej porażce, jak każdy. Jednak to, co człowieka definiuje to umiejętność podniesienia się po przegranej. Porażki ostatecznie wzmacniają.
- Trafił pan do Poznania w 2025 roku, ale w przeszłości grał pan m.in. w drużynie Realu Madryt do lat 19. Współpracował pan tam z Raulem Gonzalezem, dawną gwiazdą "Królewskich" i kadry Hiszpanii. Real ostatnio eksperymentował z trenerami na dorobku, może któregoś dnia powinien dać szansę poprowadzenia pierwszej drużyny także Raulowi? Jak pan wspomina go jako szkoleniowca?
- Dla mnie był wielkim mentorem. Zaufał mi, bardzo mi pomógł. Zwłaszcza, że byłem mały, drobny. Dawał mi cenne rady. Jako zawodnik zdobył dla Realu multum bramek. Nie ma lepszego kandydata na trenera od niego, by przekazywać wartości i tożsamość Realu Madryt. Na pewno warto byłoby kiedyś dać mu szansę poprowadzenia pierwszej drużyny. On jednak na pewno podchodzi do tego spokojnie. Może taka szansa nadejdzie dla niego, a może nie. Tak czy inaczej uważam, że to świetny trener. Jako zawodnik miał potężną charyzmę, ma ją także jako szkoleniowiec. Jeśli nie w Realu, to na pewno w innym klubie się sprawdzi.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/...-w-europie
