Obrona z Mrozklem tradycyjnie - 2 bramki w plecy muszą być, nieważne z jak żenującym rywalem byśmy nie grali.
Nie chcę oglądać Skrzypczaka więcej w Lechu. Jeśli typ nawet z takim przeciwnikiem, jest elektryczny, nawet z Imps każdorazowo cofa się od lecącej piłki i generuje im sytuacje faulami w łatwych do skasowania sytuacjach, to skreśla się u mnie ostatecznie. Przyznaję się do błędu, myślałem że to fantastyczny ruch, ale to jest nowy Pingot. Ten transfer to była kompletna pomyłka.
Gumny, Fiabema, Thordarsson i Agnero karna zsyłka do rezerw.
I co dalej macie taki wynik takiego meczu w pompie? Kompromitacja na całą Europę, bo trenerowi sodówka uderzyła do głowy? Następny w kolejce - Gryf Słupsk. Znowu zagrają w chodzonego bo samo się wygra, znowu kibice przyklasną, "bo za parę dni "ważniejszy" mecz", i znowu się nie wygra. I znowu będzie pośmiewisko.
Mam w pompie że było parę słupków, poprzeczek i dobrych okazji. Nie było widać woli zwycięstwa przez 80 z 90 minut, więc wynik całkowicie zasłużony. Nawet po wyrównaniu z przypadku może 2-3 zawodnikom chciało się grać. A obrona dalej sobie klepała zamiast szybko do przodu, bo przecież jeszcze całe 8 minut zostało.
Cholerne boiskowe nieroby.
Powinni tym wszystkim patałachom potrącić z pensji całą utraconą premię za zwycięstwo w LKE.
Co do grosza. Może następnym razem zagraliby z zaangażowaniem.
I dodać do tej kary Frederiksena, za powtarzanie debilnych błędów.
Nie chcę oglądać Skrzypczaka więcej w Lechu. Jeśli typ nawet z takim przeciwnikiem, jest elektryczny, nawet z Imps każdorazowo cofa się od lecącej piłki i generuje im sytuacje faulami w łatwych do skasowania sytuacjach, to skreśla się u mnie ostatecznie. Przyznaję się do błędu, myślałem że to fantastyczny ruch, ale to jest nowy Pingot. Ten transfer to była kompletna pomyłka.
Gumny, Fiabema, Thordarsson i Agnero karna zsyłka do rezerw.
I co dalej macie taki wynik takiego meczu w pompie? Kompromitacja na całą Europę, bo trenerowi sodówka uderzyła do głowy? Następny w kolejce - Gryf Słupsk. Znowu zagrają w chodzonego bo samo się wygra, znowu kibice przyklasną, "bo za parę dni "ważniejszy" mecz", i znowu się nie wygra. I znowu będzie pośmiewisko.
Mam w pompie że było parę słupków, poprzeczek i dobrych okazji. Nie było widać woli zwycięstwa przez 80 z 90 minut, więc wynik całkowicie zasłużony. Nawet po wyrównaniu z przypadku może 2-3 zawodnikom chciało się grać. A obrona dalej sobie klepała zamiast szybko do przodu, bo przecież jeszcze całe 8 minut zostało.
Cholerne boiskowe nieroby.
Powinni tym wszystkim patałachom potrącić z pensji całą utraconą premię za zwycięstwo w LKE.
Co do grosza. Może następnym razem zagraliby z zaangażowaniem.
I dodać do tej kary Frederiksena, za powtarzanie debilnych błędów.
