26-10-2025, 14:39
Icek, ja Ci powiem, że właśnie takie podejście trochę do tego meczu mam - przegraliśmy to przegraliśmy. Wiadomo boli, bo wstyd na cały kraj, boli, bo wizja awansu z TOP 8 mocno się oddaliła, ale my de facto nic nie przegraliśmy tym meczem.
Oczywiście duży wstyd jest. Ale absolutnie nie zdziwi mnie świetna postawa i wyrwanie punktów Rayo czy Mainz np.
Co do samego meczu, bo można było trochę ochłonąć, a i trochę prywaatnych rzeczy sprawiło, że nie miałem czasu aż tak się przejmować - uważam, że na porażkę nałożyło się cała seria złych elementów:
1. Fiabema zamiast Palmy (o ile skład prognozowałem podobny, to z przodu chciałem własnie żeby było solidnie i jedyną zmianą był Bengtsson i Agnero. Fiabema to był absolutnie niepotrzebny element.
2. Sztuczna murawa i dziwne warunki gry - przyznam szczerze, że nie wiedziałem że gramy na sztucznej i sam ten fakt powinien być dużym alertem dla zawodników i sztabu, że wcale łatwo nie będzie. Do tego silny wiatr, chyba jakoś kosmicznie mocno napompowane futbolówki, bo skakały niesamowicie. I sama sztuczna murawa, też chyba z jakimiś defektami, bo nie był to taki piękny dywan jak na pamiętnym Djurgarden.
3. Złe zmiany w przerwie. Do boksu powinni zjechać Fiabema, Thordarsson, za nich Palma i Kozubal. Ewentualnie Ishak za Rodrigueza na 10. Nie powinien wchodzić Pereira, bo przy gonieniu wyniku gra z nim staje się jednowymiarowa - każdy atak przez niego i szukanie piłki w półprzestrzenie albo wrzutek. To jest dobre przy 0:0, do urozmaicania ataku, a trochę jak nie idzie to Lech zaczyna grac przez Pereirę na alibi. A trzeba było atakować środkiem.
4. Fatalna, niepewna defensywa, przerażające jak formacja, który wydawała nam się bardzo dobrze zbalansowana źle wygląda.
5. Zły mental.
6. Brak farta.
Dla mnie wina za to co się wydarzyło sztabu i piłkarzy po równo.
Agnero, na którego posypały się duże gromy akurat wiele więcej w czasie który dostał zrobić nie mógł. Trochę za szybko psy na nim są wieszane, ale oczywiście nie jest to duże zaskoczenie, winni jak zawsze są potrzebni
Oczywiście duży wstyd jest. Ale absolutnie nie zdziwi mnie świetna postawa i wyrwanie punktów Rayo czy Mainz np.
Co do samego meczu, bo można było trochę ochłonąć, a i trochę prywaatnych rzeczy sprawiło, że nie miałem czasu aż tak się przejmować - uważam, że na porażkę nałożyło się cała seria złych elementów:
1. Fiabema zamiast Palmy (o ile skład prognozowałem podobny, to z przodu chciałem własnie żeby było solidnie i jedyną zmianą był Bengtsson i Agnero. Fiabema to był absolutnie niepotrzebny element.
2. Sztuczna murawa i dziwne warunki gry - przyznam szczerze, że nie wiedziałem że gramy na sztucznej i sam ten fakt powinien być dużym alertem dla zawodników i sztabu, że wcale łatwo nie będzie. Do tego silny wiatr, chyba jakoś kosmicznie mocno napompowane futbolówki, bo skakały niesamowicie. I sama sztuczna murawa, też chyba z jakimiś defektami, bo nie był to taki piękny dywan jak na pamiętnym Djurgarden.
3. Złe zmiany w przerwie. Do boksu powinni zjechać Fiabema, Thordarsson, za nich Palma i Kozubal. Ewentualnie Ishak za Rodrigueza na 10. Nie powinien wchodzić Pereira, bo przy gonieniu wyniku gra z nim staje się jednowymiarowa - każdy atak przez niego i szukanie piłki w półprzestrzenie albo wrzutek. To jest dobre przy 0:0, do urozmaicania ataku, a trochę jak nie idzie to Lech zaczyna grac przez Pereirę na alibi. A trzeba było atakować środkiem.
4. Fatalna, niepewna defensywa, przerażające jak formacja, który wydawała nam się bardzo dobrze zbalansowana źle wygląda.
5. Zły mental.
6. Brak farta.
Dla mnie wina za to co się wydarzyło sztabu i piłkarzy po równo.
Agnero, na którego posypały się duże gromy akurat wiele więcej w czasie który dostał zrobić nie mógł. Trochę za szybko psy na nim są wieszane, ale oczywiście nie jest to duże zaskoczenie, winni jak zawsze są potrzebni
