28-08-2025, 00:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2025, 12:11 przez Icek.)
Jakbyś napisał, że te wpadki Crveny, które wymieniłeś, to są przykładowe wpadki drużyny, która musiała też grać we wcześniejszych rundach, to by nie było tematu. Ja bym dał przykład z lat wcześniejszych, gdy Crvena awansowała, grając od pierwszej rundy kwalifikacyjnej i było by po sprawie, chociaż taka wymiana przykładów to totalny bezsens.
Ty natomiast, po wymienieniu tych wpadek Crveny i pominięciu lat, w których jednak awansowali, grając rudny wcześniejsze, piszesz, ze "Powyższe dobitnie pokazuje jakie znaczenie ma ranking krajowy i jak najkrótsza ścieżka do grupy CL. Co z kolei potwierdza wyższość (przy obecnych przepisach, i długofalowo) lig z wieloma solidnymi zespołami nad patologiami z jednym potentatem sponsorowanym przez państwo bądź oligarchę"., więc nie rozumiem Twojego oburzenia, że zadałem pytanie, jakie zadałem. Co dotknęło Crevenę zgodnie z Twoim wcześniejszym postem przez to, że grała rundy wcześniejsze, jak nie porażki z Sherifem, Omonią itd.? Ja sobie to dopisałem, czy to Twoja wypowiedź?P
Pisanie teraz o jakimś rachunku prawdopodobieństwa wygląda na nieśmieszny żart. W ministrę Muchę się bawisz? O awansie do następnej rundy decyduje to, kogo z danej pary wylosują, czy może to, kto dany mecz wygra? Oczywiście, że jest większe prawdopodobieństwo odpadnięcia, grając więcej rund. Ale ludzie, przy drużynach o jakości Crveny w pierwszych rundach mówimy o jakimś znikomym procencie, nie mającym żadnego znaczenia w dyskusji. Mało tego. Crvena nigdy w tych rundach nie odpadła w okresie, o którym dyskutujemy.
Mimo wszystko nadal brniesz, nadal pisząc, że podane przykład Crveny dobitnie pokazują, że im więcej rund, tym więcej problemów. Już samo w sobie takie stwierdzenie jest głupie, ponieważ aby przykład coś dobitnie pokazał, musi w jasny i klarowny sposób odzwierciedlać jakąś zasadę, czy też regułę. A już sama Crvena pokazała,. że o żadnej regule nie ma u nich mowy, co pokazałem na przykładzie dwóch sezonów wcześniejszych, nie wspominając o tym, że Ty tą regułę przenosisz na całe rozgrywki i inne ligi. Wystarczy spojrzeć na tegoroczną 4, rundę ścieżki mistrzowskiej, gdzie były trzy pary, gdzie drużyna, która grała dopiero od 4. rundy, miała za przeciwnika drużynę przebijającą się przez wcześniejsze rundy. Wszystkie trzy tj Sturm, Celtic i Basel, poległy, co DOBITNIE pokazuje, że im dłuższa droga w eliminacjach, tym łatwej....To już oczywiście sarkazm.
P.S. Ja sobie nie wybierałem zakresu pod tezę, tylko odpowiadałem na posta @Mosina, który napisał. że Crvena ma podobne problemy z LM, jak my, w sumie nieważne, czy jako Lech, czy jako Polska. Więc wziąłem jakiś rozsądny odcinek czasu, ograniczony pierwszym awansem Crveny do LM, co dało osiem lat. My, Lech i/lub Polska, w tym czasie nie zagraliśmy ani razu w tej LM. Ty zaś w odpowiedzi, ni z gruchy ni z pietruchy, wyskakujesz z okresem nawet 30-letnim, co nijak się miało do wymiany zdań z @Mosina, no bo chyba nie zakładasz, że rozmawialiśmy o naszych problemach na przestrzeni 30 lat. Jeśli by tak miało być, to znajdą się sezony Legii czy też Widzewa w LM. A jak sięgniemy jeszcze dalej, to ta Crvena zdobyła kiedyś Puchar Mistrzów. Absurd....
Przykład Crveny potwierdza to, że właśnie bardzo mocny klub w średniej lidze ma większe szanse na zaistnienie w LM, niż kluby ze średniej, wyrównanej ligi. Crvena zaczęła swoje przygody w LM dokładnie rok po tym, gdy prezydentem został Vukić i dokładnie rok po tym, gdy Partizan po raz ostatni został mistrzem kraju. Od tego momentu jest pełna dominacja, zarówno pod kątem sportowym, jak i finansowym, "wspierana" przez patologiczne koneksje polityczne. Powstała tam samonakręcająca się spirala. Coraz większe finanse, coraz większe ssanie zawodników z rynku krajowego, co jest równoznaczne z coraz słabszym Partizanem itd. W efekcie dochodzi tam wręcz do patologicznych sytuacji, jaką jest ich przewaga, ile bramek zdobywają, jak spadła u nich przez to frekwencja itd. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to sytuacja, która wepchnęła Crvenę do regularnego grania w grupie LM albo LE.
Takich przypadków w ligach "średniej jakości" było wiele. Wystarczy sobie przypomnieć Rosenborg, który też zdominował ligę norweską. Skończył się Rosenborg, to skończyło się granie w LM, do czasu aż pojawił się kolejny potentat, czyli Bodo. Basel w przeszłości było podobnym przykładem. Tez grali regularnie w Europie, będąc całkowitym hegemonem u siebie. RB Salzburg w Austrii. Celtic, wcześniej Rangersi. Olympiakos. Nawet u nas wprowadzaliśmy drużyny do LM wtedy, gdy była pełna dominacja dwóch drużyn, czyli Legii i Widzewa.
Może jakaś liga mi wypadła z głowy, ale jakoś nie mogę skojarzyć przykładu kraju ze średniej ligi, gdzie poziom byłby tak wyrównany, wprowadzającego tak regularnie drużyny do LM, jak wymienione wyżej.
EDIT: Bodo/Sturm to była para, gdzie grały dwie drużyny zaczynające od 4. rundy.
EOT