Przy czym całą trójka to rodowici Szwedzi, urodzeni w Sztokholmie albo Solnie, w odległości spaceru od ich narodowej "truskawki" i wychowani w Szwecji, więc nie mam z tym problemu - realia 2026 roku.
Swoją drogą (patrząc na skrót meczu, nie oglądałem całego) tunezyjski bramkarz i defensywa zagrali jak konkretne ogóry (jak, nie przymierzając, nasi ze Szwecją).
Do przerwy powinno być 0:1 dla Tunezji, a było 2:1 dla Szwedów po dwóch "popisach" bramkarza.
Po przerwie obrońcy dołożyli 2 kolejne prezenty.
Obawiam się że, w przeciwieństwie do Szwedów, nie szlibyśmy do pracy z uśmiechem na ustach
Polska-Tunezja skończyłoby się jakimś 1:2 a nie 5:1.
Nasza obrona byłaby dla Tunezyjczyków tym czym tunezyjska dla Szwedów...