Wydaje mi sie, że gdyby nie zawahanie, to by zdążył, na pewno stracił sporo przez to.
Anyway - oglądałem z odtworzenia, ale nie znając wyniku. Na chłodno - Lech jest w świetnej formie. Taki poziom fizyczności, taki poziom pressowania, kontrpressingu, szybkości w grze do przodu, sprintów - jestem pod dużym wrażeniem, że fizyczny Raków zjedliśmy fizycznie grając co 3 dni. To, że będziemy mieć słabszy moment w drugiej połowie miałem wkalkulowane. Grając na takiej intensywności za czasów np. VDB z Jagą w Poznaniu sił nam starczyło na 55 minut. Tutaj na 90 z 15 minutową zadyszką, ale nie było to totalne opadnięcie z sił. To jak Rodriguez, Palma czy Ali orali murawę to świetny widok.
Kozubal to utalentowany zawodnik i to, że tak szybko przystosował się do gry na pozycji nr 6 jest zupełnie niedziwne.
W ostatnich kilku meczach dużo bardzo mądrych fauli. W poprzednich meczach świetny timing - często zanim to był promising attack i bez kartki - wczoraj z kartkami, ale bardzo mądrymi. Połaczenie mądrego faulowania ze świetnym kontrpressingiem sprawia, że chwilami wyglądamy jak byśmy totalnie dominowali nad rywalami. Ogólnie przy tak szerokiej kadrze nie widzę szansy, żebyśmy zeszli z takiej ścieżki grania. Co przy wąziutkiej kadrze Jagiellonii daje bardzo dużą szansę na grę o pełną pulę.
Oczywiście musiało być trochę lechowego "japierdole" grania mimo wizualnej dużej przewagi w meczu, która sprawiła, że Lech mógł meczu spokojnie nie wygrać nawet będąc obiektywnie lepszym. No i skończyło się nie po Lechowemu, wyrwaniem sobie tego meczu, zamiast mokrej szmaty. Po której szczerze mówiąc moglibyśmy mieć trochę pretensji do losu, bo graliśmy naprawdę fajną piłkę.
I na koniec jeszcze nasz czarny klejnot, Yannick, no sam bym tego lepiej nie wymyślił