Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Title: Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026
Tryb drzewa
#31
a ja lubię popatrzeć raz na 4 lata na coś "innego" pod każdym względem, od nazwisk do sposobu gry.

turniej pocieszenia już mamy - nazywa Liga Narodów Wink Ile można patrzeć ciągle na to samo
 
Odpowiedz
#32
Ja również czekam zawsze z dużym zainteresowaniem na egzotyczne drużyny. Chociaż wczoraj Katar mnie rozczarował, zastanawiałem się czy oni w eliminacjach pokonali plemię Huti i piratów z Somalii to jednak wynik niespodzianka.
 
Odpowiedz
#33
Dla mnie mundial to był wtedy jak grało maks 24 drużyny a nie jakieś Curacaro czy inne Katary. No ale rozumiem, że siano się musi zgadzać.

Chodź Curacao załadowało bramkę Niemcom Big Grin
 
Odpowiedz
#34
Ale wcześniej Haiti też grało a wcześniej USA to była egzotyka. To jest właśnie mundial a nie euro.
 
Odpowiedz
#35
Nazwisko klasycznie japońskie, ale układ oczu - że tak to nazwę - nie mówiąc o kolorze skóry w pełni przekazał ghański ojciec, japońska matka się nie przebiła ze swoimi genami. Zion Suzuki w bramce Samurajów. Chyba pierwszy taki przypadek w reprezentacji Kraju Kwitnącej Wiśni. Żeby było ciekawiej - urodzony w New Jersey.
 
Odpowiedz
#36
Oj tam oj tam Curacao to zbiór za słabych Holendrów. Taka jakby satelicka ekipa.
 
Odpowiedz
#37
@Strzelisty bo to jest Suzuki w dieslu  Smile
 
Odpowiedz
#38
Albo w gazie. Smile
Z kolejnych kwiatków, to Szwecja wygrała z Tunezją 5:1, a bramki dla dumnych svensonów strzelali: dwie o zgrozo Tunezyjczyk, po jednej Erytrejczyk i Węgier. No i jedną dołożył też niespodziewanie Szwed.
 
Odpowiedz
#39
i pomyśleć, że to mogliśmy być my. I wstawać o 3.40 na mecz Big Grin a zamiast tego dostaliśmy paździerz z Ukrainą i Nigerią.
 
Odpowiedz
#40
Przy czym całą trójka to rodowici Szwedzi, urodzeni w Sztokholmie albo Solnie, w odległości spaceru od ich narodowej "truskawki" i wychowani w Szwecji, więc nie mam z tym problemu - realia 2026 roku.

Swoją drogą (patrząc na skrót meczu, nie oglądałem całego) tunezyjski bramkarz i defensywa zagrali jak konkretne ogóry (jak, nie przymierzając, nasi ze Szwecją).
Do przerwy powinno być 0:1 dla Tunezji, a było 2:1 dla Szwedów po dwóch "popisach" bramkarza.
Po przerwie obrońcy dołożyli 2 kolejne prezenty.

Obawiam się że, w przeciwieństwie do Szwedów, nie szlibyśmy do pracy z uśmiechem na ustach Wink
Polska-Tunezja skończyłoby się jakimś 1:2 a nie 5:1.
Nasza obrona byłaby dla Tunezyjczyków tym czym tunezyjska dla Szwedów...
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości