Skorpion, tu nie chodzi o kopanie Cię po fakcie w dupę. Po prostu wyciągaj wnioski., Drugi raz przez kolejny sezon uskuteczniałeś histeryczne seanse zwalniania Frederiksena. Niczego się nie nauczyłeś po pierwszym. Zresztą nie tylko Ty. Aż mi się nie chciało zaglądać tygodniami tu na forum.
Może w końcu czas dorosnąć, przemyśleć sobie to i owo? Zauważyć, ze na dłuższą metę popłaca właśnie ciągłość, konsekwencja,. stabilność na ławce trenerskiej, brak nerwowy ruchów. I to przynosi najlepsze owoce - także - a może wręcz właśnie w klubach z półki kilka razy wyższej niż Lech.
Możesz przerżnąć kilka meczów i będziesz nerwowo chciał zmieniać wszystko, szukać na już wolnego kozaka z czarodziejską różdżką, który w sekundę bim sala bim odmienia zespół i robi ze Skrzypczaka penera w stylu Roya Keane czy Vinny'ego Jonesa. Tak robią właśnie ograniczeni umysłowo piłkarscy działacze, albo populiści, którzy grają pod nastroje tępego tłumu .
W tym wszystkim istnieje jeszcze coś takiego jak element wariancji (szczęścia/pecha - słupka, spalonego, czerwonej kartki). Wiara o tym kompletnie zapomina. Jeśli jesteś konsekwentny, masz pomysł na grę ( słynna intensywnośc Zimnego) i odpowiednich wykonawców, to Ci na dłuższą metę odda, a wariancja przestanie mieć znaczenie. Ale jeśli grasz na emocjach i histeriach w stylu "Zmienić, zaorać, wyjebać, rozkurwić" pod wpływem kilku błędów/porażek, nawet tak bolesnych jak na Gibraltarze - wszystko będzie wariancją. Cały klub, drużyna i wszystko co robią. A pisze to mimo mojego głebokiego przekonania, że wronieccy mogliby i tak zrobić jeszcze więcej.
Wyciagnij wnioski chlopie. Mniej emocji, wiecej dystansu,. Długiego dystansu.
Może w końcu czas dorosnąć, przemyśleć sobie to i owo? Zauważyć, ze na dłuższą metę popłaca właśnie ciągłość, konsekwencja,. stabilność na ławce trenerskiej, brak nerwowy ruchów. I to przynosi najlepsze owoce - także - a może wręcz właśnie w klubach z półki kilka razy wyższej niż Lech.
Możesz przerżnąć kilka meczów i będziesz nerwowo chciał zmieniać wszystko, szukać na już wolnego kozaka z czarodziejską różdżką, który w sekundę bim sala bim odmienia zespół i robi ze Skrzypczaka penera w stylu Roya Keane czy Vinny'ego Jonesa. Tak robią właśnie ograniczeni umysłowo piłkarscy działacze, albo populiści, którzy grają pod nastroje tępego tłumu .
W tym wszystkim istnieje jeszcze coś takiego jak element wariancji (szczęścia/pecha - słupka, spalonego, czerwonej kartki). Wiara o tym kompletnie zapomina. Jeśli jesteś konsekwentny, masz pomysł na grę ( słynna intensywnośc Zimnego) i odpowiednich wykonawców, to Ci na dłuższą metę odda, a wariancja przestanie mieć znaczenie. Ale jeśli grasz na emocjach i histeriach w stylu "Zmienić, zaorać, wyjebać, rozkurwić" pod wpływem kilku błędów/porażek, nawet tak bolesnych jak na Gibraltarze - wszystko będzie wariancją. Cały klub, drużyna i wszystko co robią. A pisze to mimo mojego głebokiego przekonania, że wronieccy mogliby i tak zrobić jeszcze więcej.
Wyciagnij wnioski chlopie. Mniej emocji, wiecej dystansu,. Długiego dystansu.
