29-05-2026, 15:08
Z wywiadów z Rząsą czy Rutkowskim wynika, że to często wygląda po prostu tak, że składają za piłkarza X ofertę określonego rzędu. Dodajmy wysoką ofertę, z fajną perspektywą, itd. Piłkarz mówi, że okej, podoba mi się, ale chcę poczekać jeszcze dwa tygodnie, bo agent mówi, że może przyjdzie ktoś z Top 5, bo tam też są pytania.
I nie jest tak, że "no ale to trzeba oferować kontrakty takim piłkarzom, którzy będą chcieli przyjść". Tylko to tak nie działa, bo rynek jest płynny i każdy czatuje na lepszą okazję.
Wiadomo, że jak ktoś każe czekać, to można pójść po innego, potem po jeszcze innego, ale to automatycznie półka się obniża. Myślę, że są to bardzo ciężkie rozmowy, szczególnie że jesteśmy na takiej półce, gdzie nas już interesują piłkarze, którzy są na takiej granicy między przysłowiową pierwszą i drugą bundesligą.
W maju to możesz podpisać Arsenicia, Alomerovicia czy Brkicia, a nie grajka który liczy na oferty z Top 5. Chyba że dasz kontrakt bańkę euro jak Dobrzycki.
Niemniej, liczę że uda przekonać dwóch trzech solidnych grajków do początku przygotowań.
I nie jest tak, że "no ale to trzeba oferować kontrakty takim piłkarzom, którzy będą chcieli przyjść". Tylko to tak nie działa, bo rynek jest płynny i każdy czatuje na lepszą okazję.
Wiadomo, że jak ktoś każe czekać, to można pójść po innego, potem po jeszcze innego, ale to automatycznie półka się obniża. Myślę, że są to bardzo ciężkie rozmowy, szczególnie że jesteśmy na takiej półce, gdzie nas już interesują piłkarze, którzy są na takiej granicy między przysłowiową pierwszą i drugą bundesligą.
W maju to możesz podpisać Arsenicia, Alomerovicia czy Brkicia, a nie grajka który liczy na oferty z Top 5. Chyba że dasz kontrakt bańkę euro jak Dobrzycki.
Niemniej, liczę że uda przekonać dwóch trzech solidnych grajków do początku przygotowań.
