25-06-2026, 10:54
(25-06-2026, 09:56)strzelisty jupiter napisał(a): 16.12.2018-25.07.2024
Tyle czasu w Lechu spędził ofensywny zawodnik Filip Marchwiński (wiadomo że w kadrze był wcześniej, ale liczę od debiutu). Jak łatwo policzyć - jest to pięć i pół sezonu. Zdobył w tym czasie 28 bramek, zanotował 11 asyst. Średnio w sezonie wychodzi 5 bramek i 2 asysty.
Bengtsson w jednym sezonie ma rekord 9 bramek i 3 asysty.
Wålemark (jak dla mnie powinniśmy wziąć za niego kogoś, kto rzadziej łapie kontuzje) ma 10-5 w dwa sezony, czyli wynik Filipa na sezon, ale przez rundę nie grał.
Przy czym - w odróżnieniu od Marchwińskiego - Bengtsson i Wålemark nigdy nie dostali szansy gry na szpicy, a tam też się trochę inaczej punktuje.
Każdy może z tego wywnioskować co chce. Suche fakty. Ja uważam, że w obecnym Lechu Marchewa nie podniósłby się z ławki. Może w jakimś Pucharze Polski. W swoim okresie gry w Poznaniu często grał z braku laku, nie mieliśmy w ofensywie takiej kadry jak teraz. Podobnie zresztą z Szymczakiem. Obecnie byłby przyspawany do ławki na wieczność.
lubię liczby, statystyki i porównywanie różnych zależności. Myślę, że Marchewa miał jedną rzecz, która nie pozwalała go "pokochać" - to wrażenie i test oka, po prostu to "źle wyglądało", chociaż było zaskakująco skuteczne. wyżej wymienieni są po prostu lepszymi piłkarzami, przynajmniej wizualnie.
a - i jedna rzecz, która powoli musi nam wchodzić jako jakiś faktor "z" - zmiany. Liga jest coraz silniejsza, a przynajmniej trudniej w niej zdobywa się bramki/punkty – co widać w ostatnim sezonie. więc strzelenie bramek 10 lat temu przynajmniej teoretycznie powinno być łatwiejsze niż dziś. ale może trudno to udowodnić
