(20-07-2026, 13:25)dst95 napisał(a): To żeście trafili z tym Karabachem.
Tak się śmiesznie składa, że i tu Polak jest najdroższym zawodnikiem - tym razem Mateusz Kochalski ze Stali Mielec.
Macie trochę traumę tego Karabachu, a to po prostu wyszedł u nas parodysta w bramce i skończyło się jak się skończyło.
Wierzę, że wnioski zostały wyciągnięte.
EDIT: @Lewik, no coś Ty?
Wiecie co, Wy chyba trochę zgubiliście kontekst tego, o czym rozmawiamy. Rozmawiamy o awansie do najlepszych rozgrywek klubowych świata, zarobieniu 20mln EUR + cała kasa z merchu i ze zwiększonych stawek od sponsorów, które z pewnością uległyby z czasem istotnemu zwiększeniu, czyli pewnie bliżej z 30m EUR, nie mówiąc o wypromowaniu kadry etc. Trzeba chyba coś po drodze pokazać i ograć jakieś w miarę poważne drużyny, a nie samych amatorów z San Marino i jeśli trafiamy po drodze drużyny na poziomie jakiejś Pogoni Szczecin, czy np. Górnika Zabrze, to jest to raczej powód do sporej radości, aniżeli strachu i zbyt dużej pokory.
Interesujecie się trochę tenisem? To jest trochę tak, jakby Iga Świątek chciała wygrać szlema nie grając z Sabalenką, Rybakiną, czy Gauff tylko zagrać po drodze wyłącznie z zawodniczkami pokroju Diane Parry, Linda Fruhvirtową czy jakaś Eva Lys.
No właśnie był temacik poruszany w różnych dyskusjach na jakichś meczykach czy innych kanałach sportowych.

"Trzeba chyba coś po drodze pokazać i ograć jakieś w miarę poważne drużyny" - Fałsz. Trzeba pokonać drużyny, które zostaną wylosowane. I wcale nie trzeba niczego pokazać vide Legia gdy wchodziła.
To co mówią "eksperci" często z Warszawki, w tych programach, że "jak Lech boi się Aarhus to nie ma co iść do LM, bo tam będą lepsi". Oczywiście, że będą lepsi, ale można wylosować lepiej i można wylosować gorzej. Legia, gdy awansowała do LM to miała po drodze samych ogórków. Nie zawsze tak się trafia, ale jak można trafić na kogoś słabszego, a dostajesz na ryj od razu Aarhus to jednak trochę pech. I nikt się ich nie boi, każdy przyjmuję rzeczywistość, ale po prostu uprzejmie zwracamy uwagę na wielkość "kłód" jakie los rzuca pod nogi.
Podobnie Sabah. Nikt ich się nie boi, po prostu zwraca się uwagę na fakt, że można było trafić lepiej. I wówczas trzeba byłoby ograć trochę mniej poważne drużyny niż Sabah, np. Żargilis Kowno.
Także na luzie, każdy jest świadomy, że to nie te czasy, że jako mistrz masz w eliminacjach FC Barcelonę jak kiedyś Wisła, ale wyjazd do Sabah, szczególnie tam, nie musi być spacerkiem.
Ale kończąc ten wątek, wiadomo jakie są wstępne terminy tych meczów i czy pierwszy mecz gramy u siebie czy na wyjeździe?

