(30-07-2026, 07:33)rojber napisał(a): Przespałem całe 2h i czuje się jeszcze gorzej jak wczoraj. Różne rzeczy człowiek znosił. Spadek do ówczesnej 2 ligi, walkę o utrzymanie i uniknięcie spadku do 3 ligi, Stjarnany, Trnavy... ale to co się wczoraj odjebało to nie wiem czy bez wsparcia psychologa jest to do przepracowania. Zespół daje Ci wielką nadzieje na fajną przygodę po czym wypina dupę rywalowi i odziera Cie z marzeń. Ostatnio tak chujowo się czułem jak usłyszałem, że mam raka i nerke do wyjebania...
Czy daliśmy się nabrać? Pewnie tak, do wczoraj to wszystko fajnie wyglądało. Dziś mając szerszy obraz naszej gry i tym kim dysponujemy można wyciągać wnioski, które chyba są druzgocące. Wydaliśmy rzekomo 15 mln euro na uzupełnienie składu, wielkie pochwały za to, że nikt nie odszedł a się okazuje, że mamy takie dziury na kilku pozycjach, że głowa mała. A jak jeszcze odejdzie Gurgul to zostajemy z Moutinho i nowym, który obawiam się, że będzie ze środka albo końcówki tej mitycznej listy. Czyli duża szansa na to, że na bokach obrony zostaniemy z parodystami. To samo w środku pola. O skrzydłach to nie wiem co mam myśleć, wychodzi na to, że mamy dwóch w miarę wartościowych graczy z czego jeden na ten moment nie wrócił z wakacji i diabli wiedzą kiedy wróci. No i pozycja napastnika, w jakiej my dupie jesteśmy to głowa mała. A, no i pozycja bramkarza. Nadal obstawiam, że tu może być problem. I na to wszystko dochodzi pytanie o przygotowanie do sezonu. Systemy rodem z NASA, cyferki, tabelki, grube analizy. Ponoć mieliśmy przygotować się o niebo lepiej do startu sezonu jak w zeszłym roku. I wydawać by się mogło, że faktycznie to zadziałało... ale chyba nie do końca. I teraz nie dość, że gówno z tego wyszło to jeszcze nam pewnie zabraknie pary na końcówkę rundy. Nie wiem jak to sztab ogarnie, jak to ogarną sami piłkarze. Może to chamskie ale jedyne co by w jakiś sposób zamazało tą spierdolinę, która się wczoraj odjebała to nasz awans do LE i odpadnięcie wszystkich polskich zespołów z pucharów. No ale to mało realny scenariusz... Ciężki jest żywot kibica Lecha...
Mocny wpis, szacun rojber. Może tego potrzebowaliśmy (i Ty sam) żeby sobie to przeczytać i przypomnieć że są ważniejsze rzeczy na świecie. strasznie chujowo się czuję, ale jedna informacja o sobie, bliskich, gwarantuje że zmieniłaby optykę na wczorajsze niestrzelone karne. Trzymajmy się - dobrze że mamy tę grupę wsparcia tutaj
