Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Title: Lech Poznań – Aarhus GF, 29.07.2026 19:00 el. LM
Tryb drzewa
Dokładnie - mental. Kiedy głowa nie dojeżdża to nogi nie niosą. Zobaczyli, że przegrywają stykowe piłki, że przeciwnik na intensywności przejmuje środek pola i się zesrało. Z każda kastą przeciwnika i każdą nietrafioną naszą sytuacją było coraz gorzej. Widzisz, że twojej drużynie nic nie wychodzi a przeciwnikowi co strzał kasta i psycha zaczyna nie dojeżdżać.
 
Odpowiedz
(31-07-2026, 20:11)Kefas949 napisał(a): I tak jak pisałem. Tu nie ma nic do rzeczy kwestia taktyki, mitycznego przygotowania do sezonu (swoją drogą myślałem, że już z tego aforyzmu to się wyleczyliśmy), itd. Najzwyklejsza kupa w majtkach która się pojawiła przy 0-2 i brak wykorzystania (często pechowy) dobrych okazji. Tylko tyle i aż tyle. 

Przepraszam, ale to jest kompletna bzdura. Typowe spłycenie tematu. I na to przechodzi Ci przez klawiaturę „mityczne” i „aforyzm”.
Crvena, Genk, Szachtar, Aarhus. Ostatni przeciwnik najłatwiejszy, poziom nasz/ ekstraklasowy. Najważniejsze dwumecze w rozgrywkach europejskich przez ostatnie dwa sezony przepierdolone, bo przegrana tego nazwać nie można - i Ty piszesz o „kupie w majtkach” i fajrant. Tak, 33 letni kapitan i reszta drużyny „zesrala się” i mamy diagnozę. To stoperan ladujemy i teraz LM /le za rok nasza? 
Co za bezużyteczne pierdolenie, że tak polecę klasykiem. 
Tak, to kwestia przygotowania do początku sezonu, to kwestia planu na mecz i jego realizacji. Dziś NF stwierdził że jest zadowolony ze swojego planu na rewanż.
To niestety źle wróży na przyszłość.
E: oczywiście mental jest w tej układance ważny, ale od tego jest też sztab. My nie graliśmy tylko chłopakami z akademii, tylko doświadczonym składem. To oni juniorami.
 
Odpowiedz
Tak ale powiedział też o skuteczności. I tu miał rację bo był i karny odwołany, główka i pudło. Tak właśnie w piłce jest, że jak stwarzasz sytuacje ale nie trafiasz to kwestią czasu jest kiedy rywal to zrobi. Wczoraj podobnie odpadła Żylina.
 
Odpowiedz
Niels uwypuklił jedną kwestię. Tam w Dani to my wykorzystaliśmy swoje sytuacje i skończyło się 4-1 dla nas. W Poznaniu to oni wykorzystali wszystkie swoje sytuacje a my nie i skończyło się 4–1 dla nich. Po losowaniu ocenił szanse na 50:50. I o zgrozo wynik dwumeczu był równy a o awansie zadecydowały karne. Jasne, przykre było to jak przeszliśmy obok meczu zapewne myśląc, że mamy awans w kieszeni. Jednak odrobinę szczęścia albo mniej pecha i to my byśmy się szykowali na mecz z Sabahem. Boli ale teraz po czasie uważam, że fala krytyki i hejtu jaka spadła na Lecha jest przesadzona.
 
Odpowiedz
Trzeba było strzelić w Danii jeszcze jedną bramkę albo nie stracić i tutaj oddać walkowera Big Grin ale by się wszyscy zdziwili Big Grin a tak na serio towarzystwo niedojechanie. Oni mieli ten awans w głowach już zapewniony bez grania meczu. Jak się skończyło wszyscy widzieli. Klęską..
 
Odpowiedz
(01-08-2026, 06:27)Skorpion napisał(a): Trzeba było strzelić w Danii jeszcze jedną bramkę albo nie stracić i tutaj oddać walkowera Big Grin ale by się wszyscy zdziwili Big Grin 

no na pewno by się bardzo zdziwili, czemu przy tak wysokiej wygranej Lech oddaje dwumecz i oni przechodzą dalej Smile
 
Odpowiedz
(31-07-2026, 23:53)Róża napisał(a): Tak ale powiedział też o skuteczności. I tu miał rację bo był i karny odwołany, główka i pudło. Tak właśnie w piłce jest, że jak stwarzasz sytuacje ale nie trafiasz to kwestią czasu jest kiedy rywal to zrobi. Wczoraj podobnie odpadła Żylina.

Zgoda, ale częściowo. Skuteczności zabrakło, ale to znów spłycenie tematu do oglądania meczu przez pryzmat xG.
Jak się chcemy bawić liczbami, to poczytajcie jak wyglądały z naszej strony skoki pressingowe, szczególnie po 0:2. My kompletnie oddaliśmy ten mecz, z wielu przyczyn - oczywiście mentalnej też. Ale nie może być tak, ze zaraz będziemy wspominać, że przegraliśmy LM ze średnią drużyną, bo Palma i Ishak nie strzelili.
Stawiam tezę, że przy takim nastawieniu i planie na mecz - oni odpowiedzieli by kolejnymi bramkami. Panowali w środku, panowali fizycznie, lepiej pressowali, nie mieli głupich strat. Prostą skuteczna piłka wystarczyła na „najmocniejszego Lecha ostatniej dekady”
 
Odpowiedz
(01-08-2026, 07:34)Sultan napisał(a):
(31-07-2026, 23:53)Róża napisał(a): Tak ale powiedział też o skuteczności. I tu miał rację bo był i karny odwołany, główka i pudło. Tak właśnie w piłce jest, że jak stwarzasz sytuacje ale nie trafiasz to kwestią czasu jest kiedy rywal to zrobi. Wczoraj podobnie odpadła Żylina.

Zgoda, ale częściowo. Skuteczności zabrakło, ale to znów spłycenie tematu do oglądania meczu przez pryzmat xG.
Jak się chcemy bawić liczbami, to poczytajcie jak wyglądały z naszej strony skoki pressingowe, szczególnie po 0:2. My kompletnie oddaliśmy ten mecz, z wielu przyczyn - oczywiście mentalnej też. Ale nie może być tak, ze zaraz będziemy wspominać, że przegraliśmy LM ze średnią drużyną, bo Palma i Ishak nie strzelili.
Stawiam tezę, że przy takim nastawieniu i planie na mecz - oni odpowiedzieli by kolejnymi bramkami. Panowali w środku, panowali fizycznie, lepiej pressowali, nie mieli głupich strat. Prostą skuteczna piłka wystarczyła na „najmocniejszego Lecha ostatniej dekady”
W sumie dlaczego bierzesz najmocniejszego Lecha ostatniej dekady w cudzysłów? Kiedy był mocniejszy?

I wgl szkoda, że Aarhus nie wpadło na pomysł grania "prostej skutecznej gry" już u siebie. Wtedy też by nas pokonali 3-0. Smile
A nie czekaj, tam momenty dobrej naszej gry zakończyły się kastą Ishaka czy wyjątkowo dobrym pressingiem Palmy który poskutkował czerwona dla rozgrzanych duńskich serc i mecz ułożył się zupełnie inaczej. 

Gdy Barcelona odrabiała straty większe niż my z PSG, to myślisz że francuscy kibice pisali o złym przygotowaniu do sezonu? 

Mecz w Danii pechowo się u nas ułożył od początku, nie wykorzystaliśmy okazji, a potem gdy przegrywaliśmy doszedł stres i presja która powodowała dalsze błędy. 

Niels mówi, że wiele by nie zmienił. No i co miał zmienić tak po prawdzie? Zakładał, że skorzystamy z naszej najwiekszej broni, czy gry ofensywnej i będziemy w stanie coś strzelic. Zakładał, że mając sporo sytuacji Palma, Ishak Walemark coś trafią. Nie trafili i jak mówił Rokuszewski, przeliczył się z tym założeniem. 

Ktoś mówi, że ok to mógł zabić mecz jak Papszun. No może ale my tak nie gramy. Nie takie jest założenie Rutkowskich i Nielsa. Możemy glebiej bronić ale nie będziemy zabijać meczów. Można się o to kłócić czy wolimy grę w stylu Lecha czy grę jak Papszun, która może jest czasami skuteczniejsza. 

Czy gdyby Palma trafił bramkę, Ishak strzelil swoje albo sędzia nie cofnąłby karnego to nagle przygotowania do sezonu byłyby super? Albo plan na mecz okazałby się super? 

Bo wiecie, mnie po prostu śmieszy, że część osób uaktywnia się ze swoimi teoriami zawsze po porażkach, a nigdy o wygranych. Bo jak wygrana to plan na mecz super, jak przegrana to chujowy. I ocena tego wszystkiego zależy czy akurat Palmie najdzie piłka czy nie.
 
Odpowiedz
Nie mam pewności, czy ten rok temu nie był jednak mocniejszy, mimo kompromitacji z Serbami i Genk. Oczywiście wszystko zależy, jak na dłuższą metę odnajdzie się nowy Irańczyk i Yegbe, oraz kogo kupimy na środek pomocy.
Wtedy bowiem przegraliśmy naiwnością sztabu, o czym sam Niels do teraz mówi (szacun). Teraz się skompromitowaliśmy (tak!) znów między innymi przez błędy sztabu, ale z przeciwnikiem o średniej jakości piłkarskiej.
 
Odpowiedz
Niemniej, z mojej strony EoT. Szanuję twoją opinię Sułtan. Zobaczymy jak będzie dalej. Obyśmy spotkali się pośrodku z Lechem w półfinale Ligi Europy. Wink
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości