(22-08-2025, 01:32)m94g napisał(a): @pacal @mosina z automatu policzyłem mecz z Piastem, którego nie było ale i tak czy inaczej patrząc na wczorajszą datę to daje 39 dni 10 meczy czyli średnia 3.9dnia. I teraz tak: następny dzień po meczu to mały rozruch i powrót samolotem do Poznania czyli jeden dzień Ci odpada, jedne dzień wolny i potem znowu normalny trening i następny dzień mecz. Masz może jeden -dwa dni między meczami na to, żeby złapać oddech. W naszej kadrze macie może z 5-6 zawodników o takiej jakości, żeby naturalnie tak funkcjonować reszta zawodników to dolna półka piłkarska i jak nie będzie trener umiał ich dobrze poprowadzić fizycznie to po prostu ich zajeżdża, w miesiąc zaliczyliśmy już kilkanaście mniejszych lub większych urazów gdzie kilku zawodników wyleciało na długie miesiące jeszcze przed startem sezonu.
Źle liczysz. Przerw pomiędzy meczami jest o jedną mniej niż liczba meczów, więc musisz podzielić przez 9.
A te sytuacje które powyżej opisałeś praktycznie nie miały miejsca, bo:
- po 1. powroty następnego dnia do Poznania miały miejsce tylko w 3 przypadkach (tylko 3 mecze z 10 na wyjeździe).
- po 2. średnia przerwa to blisko 4.5 dnia a nie 3, więc czasu na trening i regenerację dużo więcej.
Generalnie trochę do mnie nie przemawia Twoja logika.
Ok. Niels im dał w kość w okresie przygotowawczym. Ale to się skończyło 1.5 miesiąca temu.
Od tego czasu piszesz że piłkarze mają pomiędzy meczami 1-2x mały rozruch plus jeden dzień pełnowymiarowych treningów (zakładam że również nie jakichś przesadnie wyczerpujących).
Więc w którym momencie następuje to długotrwałe zajechanie skutkujące kontuzjami? Co je powoduje?
90-minutowy wysiłek meczowy + jeden dzień treningów co 5 dni?
Truchtanie i siłownia 2-3x w tygodniu?
Ciężki wysiłek sprzed 1.5 miesiąca?
Do tego przecież piłkarze mają 24/7 zespół fizjoterapeutów, masaże, odżywki, kriokomory itd itd, no i są zawodowymi sportowcami (nawet jeśli gorszymi niż pucharowi rywale), których ciała są przyzwyczajone do regularnych treningów i wysiłku, więc raczej ilość czasu na regenerację pomiędzy okresami wysiłku jest wystarczająca.
Coś mi się tu nie skleja.
Chciałbym się dowiedzieć co konkretnie robimy/zrobiliśmy tak kompletnie inaczej niż reszta pucharowiczów, że przy podobnych obciążeniach w ostatnim 1.5 miesiąca, i mając piłkarzy z +/- tego samego poziomu atletycznego, i pdobne/lepsze zaplecze medyczne, mamy taką plagę kontuzji? A oni (Jaga, Legia, Raków) nie?